2016 VW Golf R – Autventure

Założyłem tego bloga, żeby dzielić się z Wami moimi motoryzacyjnymi przygodami. Poniżej pierwsza z nich, dotycząca… Volkswagena Golfa. Wiem, brzmi to trochę niedorzecznie…

Przygodę przeczytasz w ok. 3 minuty

Piękny, czerwcowy dzień i niebo w pełnym Słońcu. Byłem już po dobrych kilku godzinach spędzonych za kierownicami wielu aut, otrzymując więc w końcu kluczyki do Golfa R nie spodziewałem się skali nadchodzących niechybnie emocji. Stał on sobie na parkingu, tuż obok Jaguara XJ, raczej nieco przyćmiony bijącą po oczach czerwienią lakieru brytyjczyka. Obszedłem go dookoła – czarny lakier, czarna felga, totalnie nierzucający się w oczy. Jego wyjątkową naturę zdradzały poczwórne końcówki wydechu oraz umieszczone tu i ówdzie plakietki „R”. Zupełnie do pomylenia ze zwykłym Golfem. W środku to także standardowy Volkswagen. Przestronnie, wygodnie, tylko moim zdaniem – nieco za czarno. Przyjemnie obite skórą fotele, duży ekran na desce rozdzielczej i normalne, analogowe zegary, podciągnięte jednakowoż do aż 320km/h. No i te łopatki za kierownicą troszkę jakby nie pasowały do reszty stonowanego, racjonalnego wnętrza Golfa.

VW-Golf-R-tyl

Kolejna konsternacja z mojej strony – uruchomieniu silnika przyciskiem na konsoli środkowej nie towarzyszą żadne spadające z nieba gromy, tylko raczej ciche mruknięcie, absolutnie nic szczególnego. Szybkie sprawdzenie ustawień auta i wszystko stało się jasne. Golf rozpoczął pracę akurat w trybie Eco. Wybór opcji „Race” zaowocowało soczystym, basowym dźwiękiem silnika. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy jeszcze przed ruszeniem z miejsca!

Powinienem w kilku słowach wyjaśnić kwestię tych wszystkich trybów jazdy. Golf R posiada takich nastawów łącznie 5 – są jeszcze Comfort, Normal oraz Individual. Bez wnikania zbytnio w szczegóły zmieniają one charakterystykę m.in zawieszenia, skrzyni czy układu kierowniczego, ale przede wszystkim dźwięk dochodzący z wydechu. W Eco pojazd staje się bardziej komfortowy, cichy i tym samym całkiem przyjazny w codziennym użytkowaniu. Race powoduje przełączenie skrzyni w tryb sportowy, usztywnia zawiasy i co najważniejsze – zamienia bezołowiówkę w cudowne, rasowe decybele! Aż dziw bierze, że Niemcom udało się wydobyć z zaledwie 2 litrów pojemności aż tyle dźwiękowej rozkoszy.

IMG_6770

Serce omawianego Golfa generuje równo 300 koni mechanicznych i 380 Niutonometrów. Za ujarzmienie całej tej mocy odpowiedzialny jest napęd na 4 buty, dzięki któremu nawet najbardziej brutalny start nie wytrąci „eRki” z równowagi. Oj, brutalność to ona lubi – producent zaprojektował bowiem specjalną procedurę startu, umożliwiającą maksymalnie szybkie wystrzelenie z miejsca. Aby ją uruchomić, wymagane jest przeprowadzenie specyficznego rytuału – należy włączyć tryb Race, dezaktywować kontrolę trakcji i przełączyć skrzynię w ustawienie sportowe. Potem jedna noga mocno na hamulec, drugą podnosimy obroty do 4 tysięcy a następnie puszczamy lewą stopę katapultując się do pierwszej setki w czasie 4,9 sekundy!

Co dzieje się po wejściu w zakręt? Magia, zdecydowanie! Golf R wprost klei się do asfaltu i jedynie w wyjątkowo skrajnych sytuacjach wykazuje tendencję do bardzo niewielkiej podsterowności. Praw fizyki w postaci cięższego przodu auta wszak nie oszukasz. Postawmy jednakże sprawę jasno – pojazd ma mnóstwo przyczepności i zachowuje sie bardzo stabilnie, świetnie przekazując kierowcy informacje z asfaltu. W jeździe po zakrętach bardzo pomagają dobrze wyprofilowane fotele, które mimo swoich wyczynowych atrybutów zaskoczyły mnie także wysokim komfortem. Golf R nie traci wigoru nawet przy prędkościach sporo przekraczających 100 kilometrów na godzinę, podczas dynamicznej jazdy potrafi jednakże spalić ponad 20 litrów na każdą przejechaną setkę. Ale kto by monitorował w takim aucie szybkość ubywania paliwa ;)

IMG_7004

Przy wyższych obrotach silnika każdemu odpuszczeniu pedału gazu towarzyszą przyjemne dla uszu strzały z wydechu. To auto prowokuje do ciągłego „deptania” i zabawy, sprawdzania jego możliwości na każdym zakręcie. Mógłbyś nim cicho, spokojnie i komfortowo zawieźć dzieciaki do szkoły, po czym pofrunąć w ekspresowym tempie do pracy przy akompaniamencie basowych wspaniałości z wydechu.

Ceny tego wilka w owczej skórze zaczynają się od około 150 tysięcy złotych, ale za samo DSG należy dopłacić 10 „patyków”, dlatego końcowa cena bez problemu przekracza 200 tysięcy. Jasne, można w podobnej kwocie mieć znacznie większego Superba z napędem na 4 „lacze” i prawie trzystoma kucami pod maską, Skodą jednakże wyjazd na tor będzie raczej zupełnie pozbawiony sensu…

To, co najbardziej spodobało mi się w wyczynowej wersji kompaktowego Volkswagena to właśnie ta jego dwojaka natura. Możesz być pewien iż Golf uszanuje Twój niemłody kręgosłup podczas podróży przez Polskę na weekendowe zmagania np. po torze Poznań, a już na miejscu zapewni całe spektrum typowo wyścigowych doznań. Potrafi być przyjemny i względnie spokojny bądź pełen agresji w zależności od upodobań kierowcy. Miodzio!