2017 Mercedes Klasy A – kompakt Premium?

Chodzi Tobie po głowie zakup kompaktowego auta z segmentu C? W cenie nieźle doposażonego Golfa w dieslu możesz mieć podstawowy egzemplarz Mercedesa klasy A. Pytanie brzmi – czy warto? Ile tak naprawdę warta jest gwiazda na masce? Ile premium feeling  oferuje klasa A?

Test przeczytasz w ok. 4 minuty

Przednia część Mercedesa klasy A 2017

Cennik najmniejszego z Mercedesów zaczyna się już od około 90 tysięcy złotych. Co, w zamian za odczuwalnie wyższe pieniądze, ma do zaoferowania klasa A w porównaniu z resztą kompaktowej braci? Z pewnością szyk i elegancję! Wygląd to zdecydowanie najwyraźniejsza strona prezentowanego auta. Skonfigurowany według linii AMG (13 962zł) Mercedes przyciąga spojrzenia dynamicznymi kształtami skorelowanymi z charakterystyczną dla marki elegancją. Z czarnym lakierem świetnie komponują się dach szklany (4 417zł), diamentowy grill i dwukolorowe, 18-calowe obręcze, także sygnowane logo AMG. W sylwetce wozu nie podchodzi mi jedynie specyficzna ciężkość przedniej jego części, spowodowana stosunkowo dużym rozmiarem reflektorów. Unifikacja wyglądu pojazdów gamy Mercedesa gra w tym wypadku na niekorzyść kompaktowej klasy A. Jestem jednakże pewien, że nowa generacja będzie w tym aspekcie zdecydowanie bardziej atrakcyjna.

Deska rozdzielcza Mercedesa klasy A 2017

Podobne wspaniałości wzrokowe znajdziesz również we wnętrzu. Linia AMG dodaje nieco charakteru m.in. fotelom, kierownicy i podsufitce. Jest przytulnie i miło dla oka. Zegary cechują się dobrą czytelnością, a kolorowy wyświetlacz pomiędzy nimi pozwala wyświetlać dane dot. spalania, obecnej trasy, działania systemów wspomagających, a nawet ocenić ekonomiczny aspekt Twojej jazdy. Mercedesy w „automacie” mają charakterystycznie umiejscowioną dźwignię skrzyni biegów – z prawej strony kolumny kierowniczej (tam, gdzie zazwyczaj usytuowany jest kontroler wycieraczek). Rozwiązanie to uznaję za bardzo wygodne i ergonomiczne, gdyż umożliwia spożytkowane sporej przestrzeni w miejscu tradycyjnie zarezerwowanym przez lewarek na np. kontroler systemu multimedialnego, uchwyty do napojów bądź schowek dedykowany drobiazgom. Często spotykam się dosyć skrajnymi opiniami na temat wyświetlacza w formie ekranu przytwierdzonego do środkowej części deski rozdzielczej. Faktycznie, design tego elementu jest mocno dyskusyjny – wygląda jak prostacko usytuowany tablet i zupełnie nie przypadł mi do gustu. System multimedialny ma ponadto tendencję do okazjonalnego chrupania i nie grzeszy czytelnością.

Wnętrze klasy A to całkiem przyjemne miejsce do podróżowania. Nie powinieneś obawiać się sportowo wyglądających foteli – są dosyć twarde, ale przy tym naprawdę komfortowe. Tylna kanapa została wyprofilowana w taki sposób, że sensownie siedzą na niej jedynie dwie osoby. Prezentowany Mercedes nie zaskakuje przestronnością – miejsca w drugim rzędzie nie za wiele, a wyższe osoby mogą mieć spore problemy także z przestrzenią nad głową. Nie powinno zatem spodziewać się tutaj poziomu funkcjonalności podobnego do Golfa czy Astry. W skali szkolnej na czwóreczkę, choć do konkurencji sporo mu brakuje.

Poniżej znajdziesz kilka innych rzeczy, które nie spodobały mi się w Mercedesie klasy A:

Sportowe fotele Mercedesa klasy A
Mimo atrakcyjnego wyglądu i komfortu foteli skutecznie ograniczają one i tak kiepską już widoczność do tyłu. Małe szyby oraz szerokie słupki nieco utrudniają sprawne poruszanie się po mieście i parkowanie.
Wnętrze Mercedesa klasy A 2017
Materiały wykończeniowe, choć w ogólnym rozrachunku dosyć ładne, miejscami nie przystają jakością do gwiazdy widniejącej na masce samochodu. We wnętrzu to auto zdecydowanie mniej premium, niż na zewnątrz.
Tył Mercedesa klasy A AMG Line 2017
Te zawadiackie końcówki wydechów to tak naprawdę atrapy. Na zdjęciu możesz dostrzec zwykłe, okrągłe końcówki prawdziwego układu wydechowego. Tego typu tanie zagrywki nie powinny mieć tu miejsca.

Panie, a ile to ma kuni?

Czasy miękkich, gumowatych Mercedesów są przeszłością. Klasa A to precyzyjny pocisk, którym szybsza jazda sprawia naprawdę sporo frajdy. Układ kierowniczy stawia odpowiedni opór, a sportowe zawieszenie (zaimplementowane w prezentowanym egzemplarzu) nie pozwala na nadmierne przechyły nadwozia. Zawiasowi daleko może do betonu, aczkolwiek chwilami jego twardość przeszkadzała nawet mnie, dlatego sugerowałbym pozostać przy zdecydowanie bardziej komfortowych, seryjnych nastawach, jeżeli ponad pewniejszą jazdę w zakrętach przekładasz kondycję własnego kręgosłupa. Do dyspozycji kierowcy oddano kilka trybów jazdy zmieniających m.in. reakcję jednostki napędowej na gaz i działanie skrzyni biegów.

W obliczu tylu frykasów dosyć blado wypada ledwie 122-konna jednostka benzynowa o pojemności 1.6 litra. Doładowany motor dysponuje 200 niutonometrami momentu obrotowego, co pozwala mu na przyspieszenie do setki w około 9 sekund. Wbrew pozorom ma więc nieco krzepy, a odczucia podczas jazdy są lepsze niż wynikałoby z danych na papierze. W dodatku przyjemnie brzmi i oferuje całkiem sensowne (jak na Mercedesa) wartości spalania – w trasie przy ok. 120 km/h wypija zaledwie 6,5 litra. W mieście robi się bardziej łapczywy i trudno zejść nim poniżej 9-10 litrów, aczkolwiek to może być akurat wina automatycznej skrzyni i sporej masy wozu. Przekładnia zmienia przełożenia gładko (znowuż – jak na Mercedesa przystało), lecz z odczuwalną zwłoką.

Tył Mercedesa Klasy A 2017

Mimo zadziornego, sportowego wyglądu prezentowane auto to wszak Mercedes, musi więc reprezentować sobą należyty komfort podróżowania. I jak na kompakt tych gabarytów – daje radę. Zawieszenie jest sprężyste, sportowo wyglądające fotele zapewniają oczekiwane pokłady miękkości, a wóz przy wyższych prędkościach sprawia wrażenie sztywnego i solidnego. Oceniając go jednakże jako Mercedesa, a więc pojazd z aut grupy premium, czar pryska. Z okolic nadkoli dochodzą dosyć wyraźne odgłosy wybierania nierówności, a prędkości autostradowe generują nieco nadmiernego hałasu. Komfort jazdy to także materiały wykończeniowe wnętrza, których jakość miejscami bywa dyskusyjna.

Alternatywa dla Gulfa?

Po kilku dniach obcowania z prezentowanym Mercedesem nabrałem wrażenia, że to bardzo pozerski samochód. Linia AMG przyciąga spojrzenia i nadaje autu agresywnego wyglądu, a zestawienie kolorystyczne lakieru i felg czy szklany dach tylko potęgują cały efekt. Serio – patrząc na klasę A z zewnątrz nie sposób podejrzewać, że napędza ją ledwie 122-konny silnik. Gdyby usunąć z klapy bagażnika znaczek A180, prezentowane auto stanowiło by podręcznikowy przykład wozu odwrotnego do sleepera. Show-off, that’s what they call me!

Zapoznaj się również z testem Volkswagena Golfa z silnikiem 1.6 TDI – klik!

Jeżeli więc potrzebujesz relatywnie taniego i atrakcyjnego samochodu marki premium jako narzędzia przydatnego podczas spotkań biznesowych z klientami, serdecznie polecam wziąć pod uwagę A-klasę w pakiecie wizualnym AMG. Mam przeczucie, że spodobałaby się także Twojej kobiecie – choć nie zaszufladkowałbym go jako samochód damski, jego wygląd trafia na równi w gusta obu płci. To również świetnie auto dla kawalera, gdyż zdecydowanie zwiększa powodzenie wśród płci pięknej.

Diamentowy grill w Mercedesie klasy A 2017

Czy to lepsza propozycja od Golfa w TDI? Tak, jeżeli masz na względzie prestiż marki, solidność wykonania i aparycję najmniejszego z Mercedesów. Będziesz czuł się w nim lepiej, a to wszak aspekt nie do przecenienia. Klasa A to jednak auto z zupełnie innym przeznaczeniem aniżeli Golf. 140 tysięcy złotych (w przypadku egzemplarza powyżej) w zamian za zaledwie 122 rumaki pod maską stanowi kiepski przelicznik, z którejkolwiek strony by na niego nie spojrzeć. Do zastosowań typowo rodzinnych od klasy A lepiej sprawdzi się np. dwa razy tańsza Astra ze 125-konnym silnikiem 1.4 turbo. Będzie praktyczniejsza i bardziej ekonomiczna, także będziesz mógł na niej polegać i ona również całkiem komfortowo przewiezie Cię z punktu A do punktu B. Ależ czy życie nie jest zbyt krótkie, by jeździć nudnymi samochodami? Klasa A to jeden z najmniej poważnych, najmniej dostojnych aut w propozycji Mercedesa. Intrygująca, choć nie bez wad. Dlatego tak bardzo ją lubię!

Zobacz też:
Volkswagen Golf R – Autventure
Rychły koniec silników diesla i downsizingu?
Seat Leon FR 2.0 TDI – kompakt z temperamentem (test)