2018 SEAT Arona vs. Hyundai Kona vs. Ford EcoSport

Crossovery segmentu B mnożą się niczym króliki. W 2017 roku właśnie ta część rynku uległa najszybszemu rozrostowi. B-SUV, oferowane w cenie aut kompaktowych, przekonują klientów modnie powiększoną sylwetką i poczuciem bezpieczeństwa za kierownicą. Sprawdziłem, co do zaoferowania w tym segmencie mają marki z różnych części globu. W szranki stanęły miejskie crossovery z silnikami o pojemności jednego litra.

Porównanie przeczytasz w ok. 6 minut

To pojedynek nastolatków – modnych, odważnych i dynamicznych. SEAT-a Arony 1.0 TSI Xcellence z Fordem EcoSport 1.0 EcoBoost ST-Line i Hyundai Kona 1.0 T-GDI 6MT 2WD Premium. Porównywane auta łączy nie tylko segment:

  • każdy napędzany jest silnikiem o pojemności kartonu mleka;
  • różnica długości pomiędzy nimi to maks. 7 centymetrów;
  • wyposażone są w 6-biegowe manualne skrzynie i napęd na przednią oś.

 Czym kuszą potencjalnych nabywców?

Hyundai Kona 1.0 T-GDI 2WD Premium

Hyundai Kona 1.0 T-GDI 2WD Premium w tle polnego krajobrazu

Nie sposób ukryć, jak bardzo wpada mi w oko stylistyka mierzącego 4165 mm długości crossovera marki Hyundai. Proporcje zachowano wyśmienicie, a dynamizm akcentują nawet tak szczegółowe elementy jak smukłe klamki, lusterka czy kontrastowe nadkola. Zachwyca pięknie zarysowany front i spójność stylistyczna. Wąskie reflektory przednie przywodzą na myśl azjatyckie korzenie Kony. Koreańczyk oferuje wiele unikatowych wariantów kolorystycznych, również bardzo atrakcyjnych, co tylko podkreśla jej chęć wyróżniania się spośród drogowej szarości.

Deska rozdzielcza samochodu Hyundai Kona

Z odcieniem lakieru auta komponują się kolorowe wstawki w jego wnętrzu, wykończonym w przeważającej większości twardymi materiałami. W segmencie miejskim jednakże to popularna praktyka, gdyż u prezentowanej konkurencji także nie uświadczymy wiele miękkich tworzyw. Cieszy świetna ergonomia i czytelne wskaźniki. Na pochwałę zasługuje też panel klimatyzacji koreańskiego producenta, gdyż jest naprawdę prosty w obsłudze.

Już pierwsze metry przejechane za kierownicą Kony spowodowały uśmiech na mej twarzy. Objeżdżany niedawno Peugeot 2008 nie zrobił na mnie tak pozytywnego wrażenia. Mimo żwawego 1.2 PureTech nienaturalna pozycja kierowcy i „gumiasta” kierownica nie przypadły mi do gustu szczególnie, że samochody tego typu z definicji powinny być żywe, dynamiczne i dające frajdę z jazdy. W Konie sprawy mają się zdecydowanie lepiej! Sympatyczna, lekka w obsłudze skrzynia biegów świetnie koresponduje z dziarsko pracującą jednostką napędową. Układ kierowniczy choć miękki, to bardziej precyzyjny niż w Peugeot w połączeniu ze świetnymi, dosyć sztywnymi nastawami zawieszenia niwelują przechyły boczne pozwalając na śmiałe pokonywanie zakrętów. Silnik przyspiesza całkiem żwawo, aczkolwiek mimo maksymalnych 172 niutonometrów dostępnych już od 1500 obrotów na minutę nie wydaje się demonem prędkości. Z niewielkiej pojemności Koreańczycy wykrzesali aż 120 koni mechanicznych, co zaowocowało przyspieszeniem do setki dochodzącym do 11 sekund. W Konie dostępny jest także mocniejszy wariant silnikowy o mocy 177 koni mechanicznych i napędzie na 4 koła. Hyundai głośno myśli również nad włożeniem do swego crossovera 247-konnej jednostki 2.0 turbo z i30 N i tym samym wprowadzenia do produkcji usportowionej wersji Kony. To byłoby coś!

SEAT Arona 1.0 TSI Xcellence

Linia boczna pojazdu SEAT Arona 1.0 EcoTSI 2018

W szranki z koreańskim konkurentem staje Arona w wersji wyposażenia Xcellence. Hiszpański temperament marki SEAT przy agresywnej stylistyce Kony jakby blednie. Można by wręcz powiedzieć, że wydaje się nieco stonowany, i to pomimo obecności wielu ostrych krawędzi, przetłoczeń, pełnych świateł LED, 17-calowych obręczy i pomarańczowego dachu. Arona to ładne auto, aczkolwiek Kona zdecydowanie bardziej trafia w mój gust.

400-litrowy bagażnik crossovera SEAT Arona

Słowa uznania należą się za ilość przestrzeni, jaką wygospodarowano w prezentowanych autach patrząc na ich niewielkie karoserie. Arona powstało na bazie Ibizy, jest jednakże od niego o kilka centymetrów dłuższa i wyższa. Największy w teście bagażnik Hiszpana skrywa aż 400 litrów pojemności, a po złożeniu kanapy pozwala na uzyskanie 1280 litrów (Hyundai – 361/1143 litry, a Ford – 334/1238 litrów), natomiast miejsca w kabinie jest pod dostatkiem nawet rosłym pasażerom.

Widok deski rozdzielczej z perspektywy kierowcy w aucie SEAT Arona

Jej deska rozdzielcza wydaje się także najbardziej ergonomicznie zaprojektowana. Najładniej z testowanej trójki wkomponowany w kokpit ekran multimediów wraz z srebrnymi wstawkami charakterystycznymi dla wersji wyposażenia Xcellence akcentują stosunkowo spokojne i wykończone w całości twardymi tworzywami wnętrze Arony.

O bolączkach ergonomicznych współczesnych aut rozwodzę się w osobnym wpisie – klik!

Mimo podwyższonych gabarytów SEAT zachował charakterystyczną dla koncernu VW bardzo dobrą pozycję za kierownicą, choć co zaskakujące, bez możliwości regulacji podparcia lędźwi. Wybierając crossovera segmentu B należy mieć na względzie, że cenowo plasowany segment wyżej nie oferuje równie dobrze wykończonego wnętrza, co np. SEAT Leon. Modny, podwyższony wygląd nadwozia ma swe odzwierciedlenie w cenniku.

Tył samochodu SEAT Arona 1.0 2018

Legitymujący się najmniejszą mocą w zestawieniu SEAT bynajmniej nie odstaje osiągami. Dzięki najniższej masie (Arona – 1165 kg, Kona – 1233 kg, EcoSport – 1350 kg) jest wyraźnie żwawszy od reszty rywali. Setkę osiąga już w 9,8 sekundy (Ford – 11 s., Hyundai – 12 s.), a skrzynia biegów i układ kierowniczy działają w Aronie jeszcze precyzyjniej, dzięki czemu zakręty pokonuje się z niekłamaną satysfakcją. SEAT dostępny jest również z benzynowymi silnikami o mocy 95 i 150 koni mechanicznych, a także jednostką wysokoprężną 1.6 TDI w dwóch wariantach – 95 i 115 koni. 115-konne 1.0 TSI wydaje się optymalne do auta tych gabarytów, zabawy miałem bowiem zaskakująco wiele!

Ford EcoSport 1.0 EcoBoost ST-Line

2018 Hyundai Kona obok 2018 Forda Ecosport

Amerykański koncern długo odwlekał premierę tego niewielkiego crossovera na rodzimym rynku, gdyż pierwotnie EcoSporta pokazano już w 2012 roku. Projektowany z myślą o sprzedaży w krajach rozwijających się może mieć wiele wspólnego z podobnym w zamyśle konstrukcyjnym Citroenem C-Elysee – m.in. ponadprzeciętny prześwit i wysoką trwałość. Lifting pozwolił mu zatuszować kilkuletni staż rynkowy i zadebiutować na wymagającym polskim rynku.

Może to właśnie z powodu stylistyki Ford zwlekał tyle lat z zaoferowaniem go Europejczykom? Możesz być pewien, że podjęcie tematu wyglądu EcoSporta ożywi każdą dyskusję. Samochód ten najbardziej przypomina mi bąbelek. Jak gdyby rozciągnięto w pionie jego mniejszą siostrę Fiestę. Sytuację nieco ratują elementy stylistyczne ST-Line, obiektywnie rzecz ujmując jest jednakże najmniej atrakcyjnym wizualnie autem w niniejszym zestawieniu. Plusy wyjątkowo wysokiej sylwetki to natomiast aż 19-centymetrowy prześwit i sporo miejsca nad głowami pasażerów. Bagażnik Forda EcoSport otwiera się jak w starych terenówkach – w bok, za odpowiednią dopłatą bowiem drzwi bagażowe dźwigać mogą koło zapasowe. Z pojazdu da się zrobić mini-terenówkę, gdyż w cenniku znajdziemy opcjonalny napęd na 4 koła.

Widok deski rozdzielczej z perspektywy kierowcy w Fordzie EcoSport 2018

Kokpit EcoSporta wydaje się najmniej szlachetny z prezentowanej trójki. Jakość w przeważającej większości twardych materiałów również nie robi większego wrażenia, choć spodobał mi się gruby, solidny wieniec kierownicy i porządna gałka dźwigni zmiany biegów. System multimedialny jest prosty w obsłudze i przyjemnie responsywny, lecz jego grafika odrobinę trąci już myszą. Deska rozdzielcza przywodzi na myśl tę z Fiesty. Wysoka pozycja za kierownicą pozwala lepiej postrzegać drogę, a miejsca jest w sam raz dla czwórki podróżnych, w szczególności na wygodnej tylnej kanapie.

 

Następna strona (osiągi, porównanie kosztów) ->