2019 Mercedes A200 – klasa Premium

Przebierałem nóżkami szybciutko najpierw w oczekiwaniu na premierę nowej Klasy A, a następnie do pierwszego spotkania z nią, bowiem wprowadzonych udoskonaleń jest całe zatrzęsienie. I było warto czekać!

A Class 2019 panoramic sunroof

Niemcy poważnie przysiedli do swojego baby-Mercedesa. Po pierwsze, znajdziesz w nim całą gamę technologicznych nowinek przeszczepionych żywcem ze zdecydowanie droższych modeli marki. Część z nich wręcz tu debiutuje. Prawdziwa rewolucja ma też miejsce w wyglądzie kompaktowej Klasy A. Wizualnie to zresztą bardzo ważny model w gamie, gdyż przedstawia on nową linię stylistyczną producenta, która od niedawna adaptowana jest również na potrzeby innych propozycji Mercedesa.

Miast pisać o aparycji auta, powinienem od razu odesłać Cię, drogi Czytelniku, do galerii zdjęć, która notabene sięga jeszcze zeszłorocznego lata (tekst bowiem leżał i leżał, dojrzewając przez zimę niczym te trzy niechciane Żuberki leżakujące w zakamarku mojej lodówki). Lecz podobnie jak w przypadku debiutującego niedawno nowego ProCeeda, tak i Klasa A zyskuje na atrakcyjności przy bliższym, bezpośrednim poznaniu. Motyw uroczo agresywnie zarysowanego nosa może przywodzić na myśl BMW E21 czy Galanty z lat 90-tych. Zdecydowanie łagodniej zaprojektowana tylna część nadwozia stoi w kontraście do szpiczastego przodu, co tym wyraźniej da się zauważyć na przykładzie usportowionej odmiany A35 AMG, obnażającej moim zdaniem pewną niespójność stylistyczną Szanownym Panów Stylistów ze Stuttgartu. Ale co ja tam wiem ;)

2019 Mercedes A Klass AMG Package

Opcjonalny pakiet AMG naprawdę robi robotę. Wielu znajomków na widok nowej Klasy A było święcie przekonanych, że prezentowane auto to prawdziwie sportowe A45 z wielkim turbo pod maską. W skład zestawu stylistycznego wchodzą seksowne fotele wykończone skórą i alcantarą, obniżone zawieszenie, dedykowany „felunek” i zmodyfikowane zderzaki. Styliści mogli tylko dać sobie spokój z tymi oszukanymi końcówkami wydechu.

To m.in. dzięki 19-calowym obręczom i zderzakom z pakietu stylistycznego linii AMG testowany Mercedes tak dobrze „siedzi” na asfalcie. Swoje zrobiło także zwiększenie rozstawu osi (o 30 mm), co przyczyniło się ponadto do wyraźnej poprawy przestronności podróżującym na tylnej kanapie. Z bagażnikiem o pojemności 370 litrów obecnego Mercedesa Klasy A można w końcu traktować jako pełnoprawne kompaktowe auto rodzinne.

Wyraźne zmiany zaszły ponadto w kwestii napędu. Poprzednia generacja pod oznaczeniem A200 skrywała doładowany silnik benzynowy o pojemności 1,8 litra i mocy 156 koni mechanicznych. Tu ogierów jest nieco wincyj, bo aż 163, lecz pojemność zmalała do 1,33 litra (motor produkcji Renault). Dynamika obu jednostek prezentuje bardzo zbliżony poziom, aczkolwiek nowy motor wyraźnie gorzej brzmi przy wyższych obrotach. Do dyspozycji w tym egzemplarzu miałem naprawdę dobrze odczytującą moje zamiary dwu-sprzęgłową skrzynię automatyczną. W codziennym użytkowaniu irytować może stosunkowo niewielki bak paliwa, choć średnie spalanie w okolicach 7 litrów należy uznać za dobry wynik. Częściowo pracuje na to system odłączania cylindrów we francuskiej jednostce napędowej. Silnik żywiołowo zbiera się do pracy już w niskim zakresie obrotów, a moc 163 koni mechanicznych jest w zupełności „akuratnia” do większości zastosowań.

Wnętrze Mercedesa Klasy A 2019

Już przy pierwszych pokonanych metrach czuć lekkość prowadzenia nowej generacji Klasy A. Wpływ na to mają przyjemnie lekkie nastawy wspomagania kierownicy i wysoka sztywność nadwozia. W tańszych wersjach auta z tyłu znajdziesz belkę skrętną, tutaj pracował „wielowahacz”. Zawieszenie oferuje duże pokłady komfortu, choć od razu zacząłem żałować, iż testowany egzemplarz wyposażono w 19-calowe obręcze (4 662zł) – na wybojach jest nieco za twardo. Atrakcyjna dla oka kierownica świetnie leży w dłoniach, a szerokie spektrum elektrycznej regulacji fotela kierowcy pozwala przyjąć optymalną pozycję do pracy.

Widoczność? Do przodu świetna, do tyłu już wyraźnie gorzej z powodu wybitnie szerokich słupków C. Cóż, przerost formy nad treścią dopadł zdecydowaną większość „miejskich” aut kompaktowych. Dobrze, że z pomocą przychodzi szerokokątna kamera cofania w tandemie z czujnikami parkowania.

2019 Mercedes A Klass Interior

Okrzyknąć wnętrze „nowoczesnym” to w tym przypadku niedopowiedzenie.

Festiwal fortepianowego lakieru, miękkich tworzyw, skóry i metalu dopełnia wielobarwne podświetlenie ambientowe usytuowane nawet we wnętrzach gustownych nawiewów. Dźwigienki przy kierownicy nabrały smukłości, koło kierownicy niemalże żywcem przeszczepiono z luksusowej Klasy S, a wisienkę na frazeologicznym torcie stanowią dwa dumnie spoczywające za podłużną taflą szkła wyświetlacze (w standardzie 7-calowe, opcjonalnie 10,25 cala) zastępujące w swej roli tradycyjne zegary. Ślinka płynąca po brodzie każdego nastolatka gwarantowana, lecz tradycjonaliści mogą się tu nie odnaleźć. Tym bardziej, że całkiem praktyczne pokrętło sterowania multimediami wyparł touchpad.

Sposób jego działania wykracza jednakże poza tradycyjne rozwiązania znane np. ze współczesnych laptopów. Przejściom pomiędzy kolejnymi pozycjami menu systemu pokładowego towarzyszy bowiem subtelna wibracja powierzchni gładzika umożliwiająca względnie sprawną obsługę komputera pokładowego bez odrywania wzroku od drogi.

2 wyświetlacze zamiast tradycyjnych zegarów

Nie sposób szczędzić miłych słów nowemu systemowi multimedialnemu
Mercedes-Benz User Experience (MBUX) także przez wzgląd na szeroki zakres funkcjonalności. Można wybierać spośród kilku wariantów elektronicznych liczników, proporcji i miejsca rozmieszczenia informacji o podróży, wielorakich motywów czy wersji kolorystycznych menusów. Ekrany prezentują bardzo wysoką jakość obrazu i wspaniale podkreślają wyjątkową atrakcyjność stylistyki komputera pokładowego. Wszystko działa super płynnie bez zwłoki reagując na nasze polecenia. To najwyższa liga samochodowych multimediów.

Osobom sceptycznym wobec przeładowanej gadżetami Klasy A serdecznie polecam wypróbowanie systemu rozpoznawania mowy. Paradoksalnie ta zaawansowana technologia poprzez łatwość korzystania z niej pozwala na przełamanie bariery pomiędzy skomplikowanym interfejsem auta a pragnącym prostoty obsługi użytkownikiem. Wystarczy powiedzieć autu, iż Ci zimno, by ten podwyższył temperaturę powietrza w kabinie. Albo spytać o prognozę pogody, by otrzymać aktualne dane dla swojej okolicy. Bądź poprosić o znalezienie najbliższej restauracji, włączenie podgrzewania fotela, wyznaczenie optymalnej trasy do Trójmiasta, zmianę koloru podświetlenia wnętrza czy zamknięcie okna dachowego. Imponująco skuteczny to system.

Co jeszcze przypadło mi w tym aucie do gustu?

  • Ambientowe oświetlenie wnętrza może wydać się niektórym mocno odpustowe, co w zupełności rozumiem, lecz pasuje do swoistego festiwalu technologicznego, jaki najnowsza Klasa A zdaje się sobą prezentować.
  • Dotychczas przebierając pośród „budżetowych” propozycji z segmentu Premium niejako trzeba było pogodzić się z jedynie akceptowalnym jakościowo wykończeniem wnętrza. Gdzieniegdzie trzeszczało, a jeszcze indziej raziło w oczy tandetą. Cieszy, że nowa Klasa A zmienia ten stan rzeczy. Jest i na czym zawiesić oko, i czego (z przyjemnością) dotykać.
Sterowanie fotelem i okrągłe nawiewy w Mercedesie

A co się nie klei?

  • Bardzo nisko zawieszony przedni zderzak może i wygląda atrakcyjnie, lecz wyjątkowo łatwo go zarysować zjeżdżając choćby do podziemnego parkingu (brawo ja).
  • Nawigowanie po nowym systemie multimedialnym MBUX za pomocą touchpada, choć na wskroś przez inżynierów przemyślane, wciąż bywa upierdliwe. Poziom komplikacji wymusił ukrycie części opcji dosyć głęboko w systemie. Wielce zdziwił mnie np. brak fizycznych przycisków służących do przyłączenia stacji radiowych, choć tą i wiele innych funkcji dosyć sprawnie działające komendy głosowe.
  • W aucie znajdziesz liczne złącza USB, lecz wszystkie są typu C. A kompatybilnego kabelka w zestawie brak :(
  • Stylowo zaprojektowaną linię klawiszy na konsoli środkowej cechuje wyjątkowo tandetny sposób działania. W Fiacie by to uszło, ale nie tutaj.
Przód Mercedesa Klasy A

W kwestii wyposażenia to już w „podstawie” nie ma biedy – są tu m.in. automatyczna klimatyzacja, aktywny asystent utrzymania pasa ruchu, reflektory LED, kamera cofania, tempomat, Android Auto w tandemie z Apple CarPlay, 17-calowe alufelgi i insze szmery-bajery. Goła Klasa A w „biegówce” ze 163-konnym silnikiem od Renault wymaga wyłożenia na stół 123 200 zł. Prezentowany przeze mnie egzemplarz dopchany opcjonalnymi bajerami sowicie (m.in. Multibeam LED, Navi, panorama, elektryka foteli, duże ekrany, dostęp bezkluczykowy) lecz wcale nie na maksa, kosztuje katalogowo ok. 175 tysięcy zł. Czyli terytorium cenowe wyczynowej sub-premium konkurencji dla Mercedesa, a więc Volkswagena Golfa R.

A Boziu, ile tu można mieć jeszcze bajerów! Chociażby asystenta parkowania z kamerą 360 stopni (2 012zł), ogrzewanie postojowe (5 398zł), podgrzewanie kierownicy (785zł), wentylację fotel (2 945zł), funkcję rozszerzonej rzeczywistości do nawigacji (1 227zł), zawieszenie adaptacyjne (4 859zł), nagłośnienie premium marki Burmester (2 037zł) czy Head-up Display (4 859zł). Zdecydowanie jest w czym wybierać.

Przyciski na kierownicy rodem z Mercedesa Klasy S

Końkluzja

Pełna rekomendacja i pokłony zarówno autorom drapieżnej stylistyki kompaktowej Klasy A, jak również inżynierów odpowiedzialnych za technologiczną stronę tego pojazdu. Zalatuje od niej luksusem nie mniej niż od C czy E Klasy, a przy tym oferuje sporo funkcjonalności i multum najnowocześniejszych systemów asystujących.

Mimo pozycjonowania najniżej w cenniku marki odhacza wszystkie najważniejsze cechy auta z „górnej półki”. Przyciąga spojrzenia przechodniów, łechta właściciela bogactwem opcjonalnego wyposażenia najwyższej próby, a każdy kontakt z nim jest wrażeniem na miarę segmentu Premium. W swojej klasie – obecnie bezkonkurencyjny. Jestem niezmiernie ciekaw riposty ze strony BMW i Audi.