Auta elektryczne wcale nie są ekologiczne

Felieton przeczytasz w ok. 2 minuty.

Auta hybrydowe już na dobre zadomowiły się w naszym kraju, a trend na samochody w pełni elektryczne zaczyna stawać się faktem w Ameryce czy innych wysoko rozwiniętych krajach. To naturalna droga poszukiwania alternatywnego dla benzyny źródła energii do zasilania naszych pojazdów oraz ekologicznego podejścia do planety Ziemi. W samych Stanach Zjednoczonych jeździ obecnie prawie 350 tysięcy elektrycznych aut zasilanych prądem z powszechnego, domowego gniazdka. Tego typu pojazdy faktycznie przyczyniają się do zmniejszenia zużycia wciąż malejących na świecie zasobów ropy, ich aspekt ekologiczny jednakże jest w kilku przypadkach dosyć wątpliwy. Pominę już kwestię skomplikowanego i szkodliwego procesu produkcji baterii do tych aut, skupiając się na mniej zauważalnym problemie – samochody elektryczne są ekologiczne tylko w takim stopniu, w jakim ekologiczne są elektrownie produkujące prąd, którym ładujemy ich baterie.

Pojazdy poruszające się po Ameryce odpowiadają za prawie 25% uwalnianego tam do atmosfery dwutlenku węgla. Dla motoryzacji europejskiej dane są zapewne niewiele lepsze, problem z pewnością jest więc poważny i nie należy go bagatelizować. Z drugiej jednakże strony elektrownie, najczęściej węglowe, produkują jeszcze większe ilości szkodliwych substancji. Wraz z rozwojem gałęzi ekologicznej przemysłu motoryzacyjnego popyt na prąd maleć raczej nie będzie, dlatego też ekologiczny aspekt „zielonych” samochodów zależy w dużej mierze od źródła energii je napędzającej. Oczywiście, już w chwili obecnej restrykcyjne wymogi niejako wymuszają na elektrowniach stosowanie nowoczesnych filtrów i wydajnych systemów eliminacji szkodliwych substancji. Pomimo tego z kalkulacji jasno wynika iż hybrydowa Toyota Prius wydalać będzie na terenie Stanów w przeliczeniu na kilometr podobną ilość CO2 co w pełni elektryczne auto podobnej wielkości.

industry-sunrise-clouds-fog-39553

Rozrost segmentu samochodów elektrycznych może przyczynić się do znaczącego zmniejszenia emisji gazów cieplarnianych tylko pod warunkiem, że auta te będą napędzane energią pochodzącą z czystych źródeł

Powyższa sytuacja dotyczy USA, gdzie znaczącą część energii uzyskuje się z odnawialnych jej źródeł. W idealnym świecie jej całość wytwarzana byłaby wyłącznie przy pomocy Słońca, wiatru czy wody. Wtedy elektryczne auta faktycznie można by uznać za ekologiczne. Rzeczywistość jest jednakże zgoła odmienna. W Polsce ogromną większość energii pozyskujemy z elektrowni węglowych. W naszych warunkach więc pojazdy elektryczny przyczyniałyby się do znacznie większego zanieczyszczania atmosfery aniżeli hybrydy. Do upowszechnienia takowych aut w Europie jeszcze niemała droga, także być może do tego czasu technologia wykorzystująca węgiel do wytwarzania prądu się poprawi i problem zostanie rozwiązany.

W chwili obecnej zatem samochody w pełni elektryczne są w naszym kraju zwyczajnie pozbawione sensu. Nie ukrywam, że fakt ten bardzo mnie cieszy, gdyż jako zagorzały pasjonat aut napędzanych serią kontrolowanych mikrowybuchów uważam pojazdy na prąd za zwyczajnie mało interesujące. Ich aspekty funkcjonalne takie jak zasięg czy osiągi wciąż pozostawiają wiele do życzenia Przełom w tym względzie dokonały samochody marki Tesla, te jednakże dla przeciętnego Kowalskiego jeszcze przez długi czas pozostaną jedynie w sferze marzeń.

Źródło: http://www.scientificamerican.com/