BMW X5 xDrive 50i – Autventure

Gulfy i Passerati wydają się najbardziej racjonalnym wyborem motoryzacyjnym w okolicach, z których pochodzę. Audi? Paaanie, prestiż, nawet jeśli mówimy o zajeżdżonej osiemdziesiątce lub A4 B5 w „tedeiku”. BMW natomiast jawi się jako marka dla młodych karków, ziomeczków z osiedla jarających lacza pod Kauflandem o 21:30. U Ciebie też tak jest?

Wpis przeczytasz w ok. 3 minuty.

I coś w tym stereotypie musi być – solidność BMW gwarantuje wszak relatywnie nietragiczny stan nawet wiekowych już egzemplarzy E32 czy E36. A czymże innym polatasz bokiem w tak wąskim budżecie. Jeśli o mnie chodzi to nie kupiłbym sobie starego BMW właśnie ze względu na tę jego wyjątkowo nieprzyjemną renomę. Choć samą markę lubię. Dlatego naprawdę zainteresowany byłem najnowszym X5. A już w szczególności ze zdrowym V8 o mocy 450 koni mechanicznych!

Wyświetlacz 12,3 cala w BMW X5

Pierwsze chwile spotkania jak najbardziej in plus, bowiem we wnętrzu – Francja elegancja! Egzemplarz ze zdjęć to praktycznie najwyższa półka z niemal wszystkimi opcjami z konfiguratora, jest więc ogromny ekran multimedialny, komfortowe fotele czy piękna kierownica z magicznym logo „M”. Ten element opcjonalnego wyposażenia zdecydowanie polecam do każdej konfiguracji, naprawdę warto dopłacić 1300 złociszy do tak zgrabnego kółka. Równie atrakcyjnie co kierownica prezentują się wirtualne zegary. Mają świetną czytelność i szerokie możliwości konfiguracji. Z łatwością obrałem idealną pozycję za kierownicą, odpaliłem wentylację tyłka (przy blisko 30 stopniach na zewnątrz taki gadżet robi super robotę) i w drogę!

Zaraz po wyjeździe z parkingu moja prawa ręka ustawiła selektorem tryb jazdy na „Sport +” oraz skrzynię biegów w opcję manualnej zmiany przełożeń za pomocą łopatek przy kierownicy. Wszak miałem do czynienia z najmocniejszym z „cywilnych” X5, szybciej pofrunąć da się już tylko w typowo wyczynowym X5 M. Ile więc w tym cywilu typowo sportowych doznań? O dziwo – zaskakująco sporo! Praw fizyki co prawda nie oszukasz – to wciąż ogromna maciora, ważąca przeszło 2,4 tony, a mimo to potrafi zgrabnie i bez bujania pokonywać kolejne zakręty. Przechodnie wyjątkowo szybko orientują się o mojej obecności na drodze, wydech bowiem ryczy jak szalony, choć do świetnie wyciszonego wnętrza nie dochodzi wiele hałasu z zewnątrz.

BMW X5 a na tle Pałac w Michałowicach

O zamiataniu tyłem nie ma mowy, chyba że nadchodząca zima okaże się nieco bardziej sroga od tych ostatnich. Na suchym asfalcie nietrudno natomiast o płużenie przodu auta, choć wyjątkowo szerokie kapcie (275 milimetrów) dbają o odpowiednie klejenie niedźwiedzia do asfaltu. X5 jest właśnie jak niedźwiedź – wielki, ciężki, masywny, lecz i niezwykle silny. Oraz podobnie jak niedźwiedź ma napęd na wszystkie cztery łapy, dzięki któremu katapultuje się do setki w nieskromne 4,9 sekundy. To identyczny czas do testowanego onegdaj, blisko tonę lżejszego VW Golfa R. Całkiem nieźle!

Przeskoczenie z najbardziej sportowego trybu jazdy w „dziadkowe” Eco Pro diametralnie wpływa na naturę BMW X5. Niedźwiadek staje się miękki jak galareta i  buja niczym łajba nawet przy niewielkim skręcie kierownicą. Do tego z wyraźną ospałością reaguje na ruchy prawej nogi kierowcy. W tym trybie da się go lubić podczas codziennej eksploatacji, bowiem nie prowokuje do nieodpowiedzialnych zachowań zachowując pokłady mocy tylko na wyjątkowe sytuacje. Katalogowe spalanie w wysokości 9,6 litra? Zapomnij! Pod cięższą nogą wskazówka bajury opada niemalże w oczach. Realny apetyt takiego kolosa to okolice mniej więcej 15 litrów na setkę, a i to przy ostrożnym posługiwaniu się prawą stopą. Aczkolwiek zerkając w cennik X5 z tym silnikiem (kwoty startują od 360 tysięcy PLN) spalanie powinno mieć dla właściciela drugorzędne znaczenie.

Widok izometryczny na BMW X5

BMW zaskakuje bardzo dwojakim charakterem. Na co dzień miękkie, wyjątkowo komfortowe i dostojne, lecz za pomocą jednego przycisku potrafi wejść w tryb sportowy – zewrzeć się w sobie i być gotowe ruszyć pełnym ogniem. Szwedzkiej konkurencji tego brakuje. No i jest coś intrygującego w tej niedźwiedziej mocy silnika V8. Jednak mimo takiej kompletności i wielozadaniowości omawianego X5 nigdy nie zdecydowałbym się kupić auto tego typu. Z zewnątrz jest po prostu okropny. Sprawia wrażenie zbyt masywnego, pod pewnymi kątami wręcz pokracznego. Niepotrzebnie pręży muskuły. A Ty jak sądzisz? Dużo bardziej podchodzą mi smuklejsze linie XC90 czy Range Rovera. Ale to przecież tylko kwestia gustu. Bo ogólnie rzecz ujmując cholernie dobre to X5…

Kudosy w stronę Motoryzacyjnej Agencji Sierpowski za możliwość dokładnego wymacania powyższego auta :)