Co Polacy robią w samochodzie?

Długa podróż, wiele kilometrów za nami, a miejsce docelowe wciąż odległe. Kultowy tekst Osła z bajki Shrek brzmiący „Daleko jeszczeeeee??” słyszał zapewne nie jeden z nas – od swojego dziecka, żony, dziewczyny bądź innego pasażera. Przeciętnie odpowiadamy na nie „już dojeżdżamy” dokładnie 286 razy w ciągu życia. Skąd to wiem? Z zupełnie poważnych badań naukowych!

Felieton przeczytasz w ok. 2,5 minuty

Nie wkręcam – marka Citroen przeprowadziła badania mające na celu określenie czynności, jakie zdarza nam się wykonywać we własnym aucie. Wyniki zakrojonego na szeroką skalę projektu są bardzo interesujące – ponoć każdy z nas średnio niemalże 4 lata swojego życia spędza w samochodzie. Zgromadzone informacje mają pomóc w projektowaniu aut lepiej spełniających nasze proste, prymitywne potrzeby. Francuskie wozy odłóżmy jednak na bok!

Co jeszcze zdarza nam się robić w aucie?

Z całą pewnością – wcinać szamkę. Nie zliczę już całej tej kasy wydanej na McDrive czy inne Drive thru podczas dłuższych tras po Polsce. Fast foody to oczywiście ostateczność, bowiem w podróży zdecydowanie najlepiej smakują dobre kabanosy i sok pomarańczowy! Według danych Citroena przeciętnie zjemy w aucie dokładnie 1363 posiłki. Za to zadziwiająco moim zdaniem mało śpiewamy – zaledwie 2630 razy w ciągu życia. Nie wiem, jak Ty, ale ja otwieram buzię do przebojów Sylwii Grzeszczak z RMF-ki bardzo chętnie i podczas niemalże każdej podróży. Chyba, że kogoś wiozę, wtedy łaskawie oszczędzam pasażerom bólu uszu i cierpienia.

Osoby leżące w samochodzie na tle pola i zachodzącego słońca

Przy każdym dłuższym wyjeździe prędzej czy później pojawia się moment, gdy dłużej zwyczajnie nie damy rady. Przydatne wtedy jasiek i ciepły kocyk pozwalają na należyty odpoczynek zmęczonym zmysłom. Okazuje się, iż odpoczywamy w aucie ponad 2100 razy w ciągu życia, a około 4 tysiące razy pomachamy komuś bądź podziękujemy np. za wpuszczenie z podporządkowanej. Szkoda, że w badaniu nie ma informacji na temat ilości poirytowań z powodu jadącego przed nami zawalidrogi czy robót drogowych. Tak dla porównania.

Czasem zdarzy mi się poprawić grzywkę we wstecznym lusterku, na tym jednakże najczęściej kończy się moja poranna dbałość o fryzurę. Przeciętny Polak natomiast ponad 1100 razy wykorzystuje samochód w formie łazienki. Nie, nie do „odsączenia kartofelków” ani „dwójeczki”, tylko do umalowania, ogolenia czy przeczesania właśnie. Chociaż kto go tam wie ;)

Nagły wybuch śmiechu przydarza się nam w aucie średnio 127 razy, płaczu natomiast – tylko 43. Zastanawia mnie, do czego te konkretnie informacje miałyby być przydatne projektantom Citroena, ale w ramach bonusu nie omieszkam dorzucić kilka dodatkowych przykładów, opartych na moich prywatnych obserwacjach i spostrzeżeniach.

Poczytaj o nawykach drogowego dżentelmena – klik!

Przeciętny Polak jakiś milion razy w ciągu życia obrzuci drugiego kierowcę soczystą ku*wą. Wartość uśredniłem, bowiem jazda po wyjątkowo burackiej Warszawie działa na nerwy zdecydowanie bardziej niż spojony, leniwy wręcz ruch lokalny przaśnych, powiatowych miejscowości takich, jak np. moja ukochana Łomża.

Dobre 2 miliony razy zdarzy nam się ponadto rozmawiać w samochodzie przez telefon. Co ciekawe, polskie prawo stanowczo zabrania korzystania z komóry podczas prowadzenia, a nie reguluje np. czytania gazety za kierownicą czy słuchania muzyki w słuchawkach, równie ekstremalnych w ewentualnych skutkach czynności. Całe szczęście, że włodarze w niektórych jeszcze przypadkach mają na uwadze zdrowy rozsądek obywatela!

Ciągnąc temat telefonów – często gęsto pada mi bateria w komórze, więc niezliczoną już ilość razy wykonywałem podczas jazdy skomplikowane wygibasy w celu podpięcia telefonu do ładowarki. Zresztą, wygibasy za kierownicą to chyba jednak domena płci pięknej, internet bowiem pełen jest filmików z tańczącymi w aucie dziewczynami.

Bardzo powszechne wśród szczególnie męskiego grona kierowców jest także rozglądanie się podczas jazdy za idącymi chodnikiem loszkami. Kto nigdy nie odwrócił uwagi od drogi celem zerknięcia na apetyczne ciacho, niechaj pierwszy… aaa, nie ma takiego!

Co jeszcze zdarza Ci się robić za kierownicą? Daj znać w komentarzu :)

<- Poprzedni wpis: Mycie auta po taniości

Obczaj też to na Autventure:

Lexus IS: Wojownik w smokingu (test)

Warto dopłacić do reflektorów LED? (poradnik)

Jazdy testowo-porównawcze AutoTest 2016 (relacja)

  • Jeśli chodzi o śpiewanie, to zdecydowanie zawyżam średnią – już na parkingu zapinając pasy uskuteczniam koncert :D
    Śmianie się do siebie i przeklinanie innych także nie jest mi obce ;)

  • Z takimi tańczącymi dziewczynami, to bym się przejechał. Tym bardziej, że jakoś swojsko wschodnio brzmią :)

  • Dorota Sfera Copywritera

    Świetny tekst! Uśmiałam się przy nim :) Ciekawe, jak te badania by wyszły, gdyby zrobić porównawczo: Polacy a jakiś inny, może zachodni sąsiad :) Obawiam się, że „serdecznymi pozdrowieniami” wobec innych kierowców moglibyśmy wygrać ;)

  • Artur Baranowski

    Ubawił mnie ten wpis. Ale rzeczywiście ludzie cuda potrafią robić w aucie. Przy tym seks na tylnej kanapie to pikuś. ;-)

  • Raport bardzo ciekawy, natomiast określenie „loszki” (jak żartobliwie byś go Autorze nie używał ;) ) niestety zniechęciło mnie do dalszej lektury. A szkoda, bo wbrew panującemu stereotypowi tematyka motoryzacyjna jest mi całkiem bliska :P pozdrowienia!