Byłem na Ford Driving Skills for Life

Warto tu nadmienić, iż wszelkie próby praktyczne odbywały się pod okiem profesjonalnych instruktorów techniki jazdy z Sobiesław Zasada Centrum. Najwięcej roboty mięli oni przy ostatnim z etapów szkolenia, gdzie ćwiczyliśmy wyczucie momentu utraty przyczepności. Na tylne koła Fiest nałożone zostały specjalne, okrągłe ochraniacze z tworzywa sztucznego. Obczaj fotki pod wpisem, można dostrzec że tylne kapcie zrobiły się przez to wielkie niczym w dragsterze! Dzięki drastycznie zmniejszonej przez plastikowe nakładki przyczepności pupa Fieściny uciekała nawet przy niewielkim ruchu kierownicy. Sprytne rozwiązanie pozwoliło poćwiczyć nie tylko wyczucie momentu utraty przyczepności, ale i kontroli nadsterowności, a to wszystko przy zachowaniu całkowicie bezpiecznych warunków dla nas, auta i otoczenia, prędkości bowiem nie przekraczały 20 km/h.

Ford Fiesta w kontrolowanym poślizgu
Od razu zamarzyłem sobie zdobycie kompletu takich nakładek, by móc pobawić się w podobny sposób samemu, jednak jeden z organizatorów zdradził mi ich koszt – 1000 euro za sztukę. Auć!

Z tym zadaniem, dającym masę frajdy, kursanci okazali się mieć paradoksalnie również najwięcej problemów. Bączków spowodowanych utratą kontroli nad autem było co nie miara! O potrzebie dopełnienia kursu na prawo jazdy o lekcji panowania nad wozem w sytuacjach kryzysowych wspominałem już w tym wpisie. Różnice w procentowej ilości śmiertelnych wypadków w Polsce i takiej np. Skandynawii są wręcz kolosalne. Jasne, przeciętna kondycja rodzimych aut oraz jakość tutejszych dróg z pewnością nie działają na korzyść naszych statystyk. Lecz ilekroć czytam o kolejnych ofiarach powrotu na używkach z dyskoteki czy owiniętym na drzewie Golfie III to zastanawia mnie, ilu tym tragediom można by zapobiec podnosząc jakość kursów przygotowawczych do egzaminu na prawo jazdy.

Kon(ń)kluzja

Czy inicjatywy tego typu mają więc sens? Z całą pewnością! Czy Ford zorganizował szkolenie na piątkę z plusem? Nie do końca. Z 4-godzinnego kursu wyszedłem spędzając może 20 minut faktycznie za kierownicą. Praktycznego doskonalenia jazdy znalazłem więc na DSFL stosunkowo niewiele, co spowodowało moje pierwotne rozczarowanie. Być może nie do końca byłem też w grupie docelowej kursu. Zawodowo śmigam za fajerą od kilku lat, podobne ćwiczenia pod okiem specjalistów również miałem już przyjemność wykonywać (o czym z pewnością kiedyś napiszę!), dlatego żadne z zagadnień szkoleniowych DSFL nie było mi zupełnie obce.

Patrząc jednakże nieco szerzej niż tylko na czubek własnego nosa to akcje tego typu są w Polsce bardzo, ale to bardzo potrzebne. Temperament młodych kierowców oraz ciężkość ich prawej stopy zdają się zdecydowanie przewyższać średni poziom umiejętności, co wyraźnie widać po statystkach – blisko 3 tysiące zabitych rocznie za kierownicą osób.

Dwa Fordy Fiesta w pakiecie stylistycznym ST-Line

Reasumując więc, koncernowi Ford należą się wielkie kudosy za dojrzałe podejście do tematu i organizację bardzo potrzebnych w naszym kraju szkoleń w zakresie doskonalenia techniki jazdy. Wielka szkoda, że całe wydarzenie zorganizowano zasadniczo w jeden tylko weekend, a nie rozplanowano na kilka spotkań bardziej rozłożonych w czasie. Z tego też powodu trudno mi polecić komukolwiek wzięcie udziału. Bardzo prawdopodobne, iż za rok doczekamy się kolejnej edycji Driving Skills For Life.

Praktyczne szkolenia to jednak tylko wierzchołek góry lodowej propozycji, jakie fundacja Forda przygotowała dla zainteresowanych dżentelmeńskim podejściem do kierowania. Na stronie  www.drivingskillsforlife.com dostępne są darmowe materiały edukacyjne poruszające takie aspekty jak ecodriving czy bezpieczeństwo na drodze. Natomiast wspomniana przeze mnie wcześniej szkoła Sobiesława Zasady pozwala w ramach organizowanych cyklicznie sesji szkoleniowych na zdecydowanie bardziej intensywną naukę pod okiem profesjonalistów. Niemały piniąc to kosztuje, ale mimo wszystko gorąco polecam :)

Fotki autorstwa Ford Polska

<- Poprzednia strona