Ford Mondeo – wygodnie urządzenie do podróżowania

Segment aut klasy średniej zdaje się ostatnimi czasy tracić powolutku na znaczeniu. Winę za taki stan rzeczy ponoszą oczywiście coraz popularniejsze Crossovery i SUV-y. Jeszcze niedawno ze smakiem i dobrobytem kojarzona była głównie tradycyjna linia klasycznego sedana. Teraz  to podwyższone limuzyny pokroju Audi Q7 czy Mazdy CX-5 cieszą się największym pożądaniem klienteli. Dlatego też tak dużym zainteresowaniem  i pozytywnymi opiniami mogą pochwalić się miejskie Crossovery, przypominające swoją sylwetką auta z segmentu SUV. Ich uterenowiona natura ukazuje swą zaskakującą praktyczność także w aglomeracjach miejskich. Podwyższona karoseria pozwala płci pięknej na poczucie większego bezpieczeństwa za kierownicą, poprawia widoczność i ułatwia wsiadanie do auta np. osobom starszym. Jednakże pomimo dynamicznego rozrostu segmentu SUV-ów i miejskich crossoverów producenci nie ustają w staraniach zadowolenia także tego grona klientów, które podchodzi do wyboru zakupowego tradycyjnie, decydując się na sedana lub kombi. Zapraszam na test Forda Mondeo!

Test przeczytasz w ok. 8 minut.

fordmondeo-5door_11

Popularny Crossover czy klasyczny sedan? Mondeo na pewno przekonuje do siebie wyglądem

Nowy Ford Mondeo 5. generacji, po raz pierwszy zaprezentowany w 2012 roku, przez pierwsze lata nie był w ogóle dostępny dla europejskiego klienta. W międzyczasie kuracji odmładzającej poddał się Peugeot  508 czy też wielce lubiana i pożądana przez polskich klientów Insignia, a na rynku zdążyła pojawić się m.in. bardzo udana Mazda 6. Dlatego też spóźnione wejście Mondeo na nasz rynek nie należało do najprostszych zadań, a walka o dominację w segmencie stała się jeszcze bardziej zaciekła wraz z premierą nowych generacji Passata i Superba. Przekonajmy się, co najnowsza odsłona flagowej limuzyny Forda ma nam do zaoferowania.

Wraz z debiutem w 2012 roku na targach samochodowych w Detroit Mondeo zaszokowało branżę odważną stylistyką nawiązującą do znanej i cenionej marki Aston Martin. Podobny do brytyjskich supersamochodów przedni grill, przetłoczenia na masce i agresywnie zarysowane światła nadały autu drapieżnego pazura. Zupełnie w opozycji do wyraźnej metamorfozy w przedniej części nadwozia stoi bardzo podobny do poprzednika, choć odczuwalnie „zaktualizowany” tył pojazdu, m.in. poprzez zastosowanie jako wyposażenia standardowego lamp w technologii LED. Także boczna linia nadwozia nie uległa znaczącej zmianie. Patrząc na auto z boku różnice w odniesieniu do zeszłej generacji to nieco bardziej podniesiony do góry nos nowego Mondeo. Jak gdyby emanował on swoim nieco bardziej dostojnym i luksusowym obliczem w odniesieniu do poprzednika. Na polskim rynku auto dostępne jest co prawda w 3 wersjach nadwozia – sedan, liftback oraz kombi, jednakże ta pierwsza zarezerwowana jest jedynie dla najmniej popularnej, hybrydowej wersji  i nie może ona zostać sprzężona z konwencjonalnymi jednostkami napędowymi.

fordmondeo-5door_28

Wnętrze

Czy wraz z poprawą zewnętrznej stylistyki pojazdu poszła także wyraźnie lepsza estetyczna jakość wnętrza Forda? Mam co do tego mieszane odczucia. Zacznijmy może od pierwszych wrażeń po zajęciu miejsca za kierownicą. Fotele nowego Mondeo  to naprawdę komfortowe siedziska. Oferują szeroką regulację w obu płaszczyznach (podobnie jak kierownica) a także możliwość konfiguracji podparcia lędźwiowego. Są stosunkowo miękkie, dzięki czemu sprawdzają się nawet w naprawdę długich trasach. Za dodatkową opłatą możliwe jest dogodzenie sobie pod postacią lepszych, wielokonturowych foteli z funkcją masażu, wentylacji i elektrycznego nastawu w łącznie 10 kierunkach.

W podstawowych wersjach wyposażenia Mondeo jakość materiałów wykończeniowych w większości zasługuje na pozytywną opinię. Górna partia deski rozdzielczej, boczki drzwi czy ich podłokietniki wyściełane zostały przyjemną w dotyku, miękką skórą. Wątpliwej jakości natomiast mogą okazać się przy dłuższym użytkowaniu lakierowane plastiki umieszczone w niektórych elementach deski rozdzielczej i tunelu środkowego. Co prawda nie mają one tendencji do skrzypienia, jednakże sprawiają wrażenie łatwych do zarysowania. Bardzo spodobała mi się ogólna stylistyka wnętrza nowego Mondeo. Srebrne wstawki na desce rozdzielczej i drzwiach nadają całości nieco szlachetności, a zarówno analogowe jak i cyfrowe (w zależności od wersji wyposażenia) zegary są czytelne i miłe dla oka.

Zobacz też: Paryska walka ze smogiem

Podstawowe wersje wyposażenia limuzyny Forda oferują na konsoli centralnej niewielkich rozmiarów monochromatyczny (3’) bądź kolorowy (4,2’) ekranik otoczony ogromem przycisków odpowiedzialnych za klimatyzację czy obsługę radia. Opcjonalnie, co bardzo polecam, możliwe jest zamówienie w zamian ładnego, 8 calowego ekranu, umożliwiający dotykową adaptację według naszych preferencji ustawień nawiewu, audio, nawigacji itp. Tańsze rozwiązanie ma znaczącą wadę w postaci zdecydowanie za dużej ilości przycisków, przez co korzystanie z konsoli centralnej staje się mało intuicyjne. Wyraźnie odczuwalne jest tutaj początkowo typowo amerykańskie przeznaczenie pojazdu, gdzie bogate wersje wyposażone m.in. w dotykowy ekran są dużo popularniejsze niż w Europie. Uboższy zestaw musiał być projektowany później i nie poświęcono mu wystarczająco dużo uwagi.

Kolejna nieprzyjemność to zupełnie niefunkcjonalne przyciski na kierownicy. Miały ładnie wyglądać, szkoda jednak, że odbiło się to na wygodzie użytkowania. W kwestii ogólnej funkcjonalności wnętrza Mondeo nie mam mimo wszystko większych zastrzeżeń. We wnękach przednich drzwi spokojnie zmieszczą się duże butelki wody. Pod konsolą centralną sprytnie ulokowano solidnych rozmiarów schowek. I choć można tam wrzucić naprawdę pokaźnej wielkości przedmioty, zabrakło miejsca na odłożenie w widocznym miejscu tak ważnego w dzisiejszych czasach dla każdego z nas telefonu komórkowego. Przestrzeni na szerokość czy wysokość w obu rzędach siedzeń nie brakuje, a wnętrze komfortowo pomieści nawet 4 wysokie osoby. I choć Mondeo piątej generacji zachowało przestronność kabiny pasażerskiej swojego poprzednika…

fordmondeo-5door_46

Centymetrów tu i tam co prawda ubyło, ale to wciąż bardzo przestronny samochód

…to tego samego nie można powiedzieć o jego bagażniku, który zmalał o niemal 100 litrów. Co prawda to dalej naprawdę foremny, dużej wielkości kufer, jednakże zmiana ta negatywnie odbija się na obliczu Forda jak maksymalnie pojemnego i pakownego auta w swojej klasie.

Czytaj dalej ->