Jak to jest z tymi systemami Start-Stop?

Wpływ ekologii na branżę motoryzacyjną z roku na rok jest coraz większy. Głośna ostatnio afera z Volkswagenem to jedynie wierzchołek problemu, z jakim borykają się współcześnie koncerny samochodowe w celu sprostania coraz bardziej wyśrubowanym normom emisji spalin. Pomysłów na zachowanie możliwie akceptowalnego poziomu zanieczyszczenia powietrza wydalanego z rur wydechowych naszych aut jest wiele – downsizing, filtry cząstek stałych, AdBlue czy właśnie system Start-Stop.

Felieton przeczytasz w ok. 3 minuty.

Z czym to się je?

W teorii wszystko wydaje się mieć sens. Samochód podczas postoju, np. w korku bądź przed skrzyżowaniem, nie wykorzystuje energii generowanej przez silnik, co powoduje nieekonomiczne spalanie paliwa i wydalanie do atmosfery toksycznych substancji. Możliwość automatycznego wyłączania silnika podczas takiego postoju wydaje się więc być niejako naturalna. Inżynierowie wymyślili sprytny, choć stosunkowo prosty mechanizm identyfikujący zamiary zatrzymania auta przez kierowcę – uruchomienie systemu Start-Stop musi poprzedzić wrzucenie biegu jałowego i puszczenie sprzęgła. Jest to operacja, którą zazwyczaj wykonujemy rozpoczynając postój np. w oczekiwaniu na zielone światło. Silnik wyłącza się i pozostaje tym stanie do momentu ponownego naciśnięcia sprzęgła, co komputer odczytuje jako chęć wrzucenia pierwszego biegu i ruszenia – wtedy następuje uruchomienie jednostki napędowej.

Jak ma się powyższa teoria w praktyce? W zakresie zmniejszonej emisji do atmosfery szkodliwych substancji – bardzo dobrze. Tak przynajmniej wynika z broszur reklamowych, gdyż faktyczne różnice dla normalnej, codziennej eksploatacji wszak trudno oszacować na własną rękę. Z całkowitą pewnością natomiast system Start-Stop ma zupełnie marginalny wpływ w aspekcie zmniejszenie średniego spalania naszego pojazdu. Wynika to głównie z charakterystyki działania silnika, który najwięcej paliwa zużywa podczas wykonywania pracy, a więc przyspieszania. Na postoju auto z włączonym silnikiem zadowoli się ok. 1 litrem paliwa na godzinę pracy. Dlatego też szacuje się iż system Start-Stop pozwala zaoszczędzić około 0,1 litra na każde 100 kilometrów.

Poczytaj też co nieco o walce Paryżan ze smogiem

„Zawsze to jakaś oszczędność” – ktoś rzeknie. Otóż niezupełnie. Wraz z częstym wyłączaniem i włączaniem jednostki napędowej szybszemu zużyciu podlega np. rozrusznik, często odpowiednio przez producenta wzmocniony. Akumulator także musi mieć potężniejsze rozmiary z racji zwiększonego zapotrzebowania auta na energię elektryczną, związanego choćby z częstszym jego rozruchem. Wymiana części tego typu wiązać się będzie z wyższymi kosztami w serwisie. Sama konstrukcja systemu Start-Stop jest dosyć skomplikowana, gdyż wymaga monitorowania m.in. położenia sprzęgła, hamulca czy wału korbowego, prędkości auta, pracy akumulatora, klimatyzacji itd. To wszystko relatywnie przekłada się na zwiększony stopień złożoności całej jednostki napędowej. Korzystanie z systemu może więc dać niewielkie korzyści w spalaniu, ale pozostaje wiele niewiadomych w związku ze zwiększoną komplikacją silnika i jego wytrzymałością w dłuższym okresie eksploatacji, pewnikiem natomiast będą wyższe koszty serwisowania.

System wpychany na siłę

Dlatego też tym bardziej irytuje mnie fakt, że coraz częściej Start-Stop staje się standardowym wyposażeniem wielu aut. Wolałbym mieć możliwość wyboru implementacji tego gadżetu bądź też nie w zamawianym w salonie pojeździe. Widywałem co prawda naprawdę godne pochwały systemy, np. w Citroenie C4 Grand Picasso, gdzie silnik potrafił zgasić się nawet przed samym zatrzymaniem, już przy prędkości około 20 km/h i nie włączać przez następne 40 sekund. Jednakże w części aut Start-Stop działało zwyczajnie kiepsko, szybko włączając ponownie motor z powodu braku energii w akumulatorze. Wszak praca klimatyzacji, radia, wspomagania kierownicy czy smarowanie turbosprężarki muszą zostać podtrzymane przez cały czas, nawet na postoju.

hybrid napis

Z każdym rokiem po kuli ziemskiej porusza się więcej aut. Kwestią czasu było więc uregulowanie kwestii norm emisji spalin także w przemyśle motoryzacyjnym. Oczekujemy od samochodów coraz to większej mocy czy funkcjonalności, co nie do końca idzie w parze szeroko pojętą ekologią. Dlatego też niektóre praktyki, z downsizingiem i systemem Start-Stop na czele, zwyczajnie musimy zaakceptować.

Następny wpis: Ford Mondeo (test) ->

Obczaj też to na Autventure:
Byłem na Ford Driving Skills for Life
O nowym Top Gear słów kilka
Moja muzyka do nocnej jazdy bez celu