Mycie auta po taniości

Pozytywny odzew ostatnich rozkminek o myjniach bezdotykowych skłonił mnie do naskrobania artykułu na bardzo ważny, kluczowy wręcz temat – jak po taniości utrzymywać wóz w czystości?

Poradnik przeczytasz w ok. 6 minut

Suchejże…

Trudno mi stawiać się w pozycji jakiegokolwiek autorytetu, niemniej trochę już w swoim życiu samochodów umyłem. Nie zliczę też kabaretów, których byłem świadkiem na najczęściej odwiedzanych przeze mnie bezdotykach – wszak co kierowca, to inna metoda mycia. Zdaję sobie sprawę jak delikatną tematykę poruszam, uznałem jednak, że warto się nad nią pochylić i serdecznie zachęcam do dyskusji w komentarzach!

Dotychczas z myciem samochodu nie było żadnego problemu – mogłeś wziąć szlaucha i pucować sprzęt w przydomowym ogródku. Teraz gmina może dowalić nawet 5 stówek mandatu za odprowadzanie ścieków prosto do gleby. W przypadku zawistnych sąsiadów zostajesz więc skazany na 3 bardziej kosztowne opcje: ręczna, automat lub bezdotyk.

Pierwsza z propozycji to najbardziej burżujski sposób na czysty wóz. Zlecając mycie komuś innemu wyskakujesz z co najmniej 30 złotych – odpada. Lepiej wygląda sytuacja z automatami. Popularne w Polszy Orleny oferują najtańsze programy już za nieco ponad 10 ziko. Wśród oszczędnych Polaków (ależ to pleonazm) królują jednak bezdotyki. Zazwyczaj rządzą się one swoimi prawami. Jeżeli właściciel odpowiednio dba o daną miejscówkę, zaopatrzona jest ona w stosownej jakości chemię i zadowalające ciśnienie wody, a wrzucając 5 złociszy do automatu możesz spokojnie oddać się myciu bez obaw o rychły koniec czasu. Tyle w teorii, z praktyką bywa różnie…

Doszliśmy więc do zgody w kwestii najtańszego sposobu na czysty wóz. Jak zatem korzystać z bezdotyków, by nie przepłacać?

Kabarety

Zacznijmy może od „elementów”, które przyjdzie nam spotkać udając się do takiego „przybytku”. Wyszczególniłbym kilka charakterystycznych typów ludzi najczęściej spotykanych na bezdotykach:

  1. Typowe kobitki. Stoi taka z dyszą oddaloną półtora metra od lakieru licząc, że lekki prysznic usunie jakiekolwiek solidniejsze zabrudzenia z jej Fiata 500/Micry/Corsy (niepotrzebne skreślić);
  2. Cebulaki, do których ja poniekąd też mogę się zaliczać. Wrzuca taki 1 ziko do automatu i polewa wóz pianą, by potem (już bez płacenia) dobre 5 minut dokłaaaadnie rozprowadzać ją po karoserii umorusaną, pełną kamyczków szczotą. Dalej jest płukanie, ofkorsik za maksymalnie 2 ziko, latając dookoła wozu w tempie ekspresowym, bo przecież czas nagli;
  3. Pucusie, choć ja ich nazywam zazwyczaj „Michałami” ;). Te przypadki podjeżdżają z portfelem wypchanym bilonem, po czym od razu wrzucają do automatu co najmniej piątaka. Wykupiony czas kończy się, zanim zdążą namoczyć brud na pierwszej połowie wozu, toteż średnio każdorazowo wydają spokojnie kilkanaście złociszy, przelatując w międzyczasie po wszystkich programach minimum dwa razy.
  4. Taryfiarze, zwani w całej Polsce złotówami bądź cierpami (oczywiście bez urazy dla naszych kochanych taksówkarzy!). Coś w tych określeniach zdecydowanie być musi, gdyż zazwyczaj są to dobrze i tanio myjący klienci. Wyskoczy taki szybciutko z auta, wywiesi gumowe dywaniki i dokładnie acz sprawnie obleci cały wozik. Z całą pewnością górę bierze tu wieloletnie doświadczenie zawodowych kierowców i ich wyjątkowo ekonomiczna natura ;)

Lexus GS 200t podczas mycia bezdotykowego

Największe oblężenie bezdotyków następuje w okresie świątecznym. Wiadomo, trzeba do kościoła pojechać czystym samochodem, niech sąsiedzi widzą! Faceci, w ucieczce od domowych obowiązków przedświątecznych, znajdują schronienie właśnie w kolejkach na myjnię. I słusznie! Mężczyzna też ma wobec swojego auta pewne naglące obowiązki. A to, że nabierają one najwyższej wagi akurat w okresie przedświątecznym, jest zupełnie, ale to zupełnie przypadkowe. Mistrzem w tego typu wymówkach był mój dziadek. Potrafił pod pretekstem odświeżenia swojego SX4 zniknąć z oczu na bite 3 godziny. Mój mentor!

Czas na garść porad

Jeżeli masz naprawdę upitolony samochód, najlepszym wyjściem będzie… skorzystanie z usługi mycia ręcznego lub automatu. Postawmy od razu sprawę dosyć jasno – bezdotykiem trudno o dokładne wyczyszczenie przodu z owadów czy bardziej zaschniętego błota z co jasnego lakieru. Narobisz się, a efekt wciąż będzie niezadowalający. Przybytki te to najlepsza opcja na budżetowe utrzymywanie auta we względnie tylko czystym, choć zazwyczaj zupełnie wystarczającym stanie. Przez większość roku polskie drogi są tak usyfione, że po przejechaniu kilkunastu kilometrów zawsze złapiemy nieco brudu, bez względu na użytą chemię czy jakość mycia.

Obczaj mój test drogowy Volvo S90 T5

Zanim ortodoksi podniosą lament względem moich porad, nadmienię tylko, iż zaznajomiony jestem ze sposobami czyszczenia „na dwa wiadra”. Problem w tym, że regulaminy bezdotyków nie pozwalają korzystać z własnego sprzętu – ma być sprawnie i bez przestojów. Pozostańmy więc przy metodach w 100% bezdotykowych i… legalnych. Przede wszystkim wybierzmy dobrą myjnię. Rozkminiłem już ten temat dosyć wylewnie. Konkluzja była jasna i klarowna – o naprawdę porządny bezdotyk niestety coraz trudniej. Źródłem wiedzy nt. jakości okolicznych myjni mogą być zmotoryzowani znajomi czy lokalne forum internetowe – warto rozeznać się w temacie.

Złe nawyki, czar muzyki

Jeżeli jeździsz używańcem z mniej lub bardziej niewiadomą przeszłością, nie należy z uporem maniaka kierować strumienia wody zbyt blisko karoserii – takie działa mogą szybciutko pogorszyć stan plastików czy elementów ponownie lakierowanych, o które w wozie sprowadzanym stosunkowo łatwo. Jak ognia wystrzegaj się też udostępnionych przez myjnię szczotek – te używane są do szorowania felg i nadkoli, każdy rzuca je prosto na glebę, przez co zawierają w sobie mnóstwo piasku łatwo rysującego karoserię. Przy dobrej pracy lancy samo ciśnienie będzie w zupełności wystarczające.

O, tak rób

Dobra maniera to spłukanie wodą największych zabrudzeń i piasku jeszcze przed myciem zasadniczym. Na wstępne płukanie można przeznaczyć nawet złotówkę – taki zruszony, mokry brud łatwiej podda się działaniu detergentów. Pierwszy program z mikro proszkiem to podstawa skutecznego mycia, na którą powinieneś zainwestować zdecydowaną większość środków. Natomiast elementarną zasadą czyszczenia bezdotykowego jest szalenie popularna dziś maksyma: czas to pieniądz! Sporo uwagi warto poświęcić dolnej części auta, gdzie najtrudniejszego do usunięcia brudu znajdziesz zdecydowanie najwięcej. Przednia szyba to równie ważny element, gdyż dobre jej wypucowanie gwarantuje lepszą widoczność i komfort jazdy. Pod koniec zalecam jedynie płukanie i finito – zapomnij o opcjach z woskowaniem czy nabłyszczaniem. Często to bujda na resorach i strata kasy. Janusze-właściciele oszczędzają na detergentach bezdotykach jak tylko mogą.

Następna strona ->