Norwegów sposób na motoryzację

Na naszych oczach realizowana jest prawdziwa rewolucja w motoryzacji. Norwegowie osiągają kolejne kamienie milowe dążąc do całkowitego zakazu sprzedaży osobowych aut spalinowych w swoim kraju.

Artykuł przeczytasz w ok. 2,5 minuty.

W grudniu zeszłego roku sprzedaż samochodów elektrycznych w państwie kojarzonym ze skokami narciarskimi, fiordami, łososiem i wikingami przekroczyła popyt na auta osobowe z napędem konwencjonalnym. Oznacza to mniej więcej tyle, że w Norwegii bardziej prawdopodobna jest teraz sprzedaż osobowego samochodu elektrycznego niż napędzanego silnikiem spalinowym.

Nieźle.

W pobiciu rekordu i przełamaniu pewnej poważnej granicy z pewnością pomogła marka Tesla z miesiąca na miesiąc dostarczająca na rynek coraz większe partie samochodów. Kolejnym kamieniem milowym może okazać się rozpoczęcie masowej produkcji budżetowego modelu 3. Wróćmy jednakże do budzącego szacunek wyniku Norwegów. Skąd ten trend, zapytasz? Z kilku ważnych kwestii:

  • Szereg udogodnień dla posiadaczy elektrycznych aut. Jazda bus-pasami, ponad 2000 stacji ładowania w samym tylko Oslo, darmowe strefy parkowania to tylko niektóre z nich;
  • Kosmicznie opodatkowane samochody spalinowe. Praktycznie każde auto powyżej 150-200 koni mechanicznych kosztuje w Norwegii fortunę. Pojazdy elektryczne obejmują natomiast specjalne ulgi podatkowe, dzięki którym taka np. Tesla S wychodzi tam taniej od podobnej wielkości wozu segmentu premium (Volvo, Mercedes itp.). Nie wspominając o oszczędnościach w późniejszej eksploatacji;
  • Ich kultura nastawiona jest na dbanie o środowisko. Mają rozwiniętą segregację i utylizację śmieci, niemalże cała energia elektryczna powstaje w elektrowniach wodnych. Elektryczne, bezemisyjne auta są naturalnym elementem tej układanki.

To właśnie Tesli sprzedaje się w Norwegii najwięcej. Modele S i X zajęły dwa pierwsze miejsce na liście best-sellerów. Przewaga aut elektrycznych w tym rankingu nowych nie oznacza jeszcze, że zaczynają dominować one norweskie przecznice, gdyż bezemisyjne pojazdy odpowiedzialne są teraz za jedynie około 10% tamtejszego ruchu drogowego. Standardem jest natomiast widok Tesli na niemal każdym rogu każdej ulicy. U nas na każdym rogu króluje BMW E36 i Golf 4. Jaki kraj, takie limuzyny ;)

Tesla Model S samochód elektryczny
Cały rok 2017 zamknął się z wynikiem 39.2% sprzedanych elektryków spośród całości rynku norweskiego. To wzrost o aż 10.1 punktu procentowego w stosunku do roku ubiegłego. Nie powinny zatem dziwić plany Norweskich władz na całkowity zakaz sprzedaży osobowych aut spalinowych po 2025. Wszystko wydaje się iść zgodnie z założonym scenariuszem.

Wizjonerska postawa Norwegii jawić się może tym odważniej z perspektywy jej naftowego potentatu. Interesujące, jak już teraz elektryfikacja norweskiej nacji wpływa na tamtejszy rynek paliwowy. Skutkiem ubocznym stale rosnącej sprzedaży aut bezemisyjnych wydaje się malejący popyt na benzynę. W ubiegłym roku sprzedaż „bajury” spadła tam o 2.2%. Taka tendencja z pewnością będzie się nasilać. Powyższy przykład może zresztą służyć za pocieszenie dla rodzimych automaniaków, czyli kierowców z wysoką zawartością oktanów we krwi. Gdy elektryfikacja motoryzacji w końcu nabierze na znaczeniu także w Polsce, użytkownicy pojazdów z napędem spalinowym będą mogli zacierać rączki widząc powolne spadki cen paliw.

Wyniki norweskiego rynku samochodowego pomimo twardych statystyk wciąż jawią mi się jako sen na jawie. Czy my także skazani jesteśmy na takie oblicze motoryzacji? W głowie rodzi mi się scenariusz Pana Ryszarda, Heńka czy młodego Sebka i wielu innych, którzy zamieszkują np. żelbetonowe, wielkopłytowe bloki parkując swoje kilkunastoletnie samochody na osiedlowym parkingu bądź wzdłuż osiedlowej uliczki. Każdy z nich siłą rzeczy nie dysponuje garażem potrzebnym do ładowania auta elektrycznego takiego jak np. Tesla. I taka sytuacja w przypadku Polski, ojczyzny piwem i kajzerką płynącym nie zmieni się nadto jeszcze przez dłuższy czas. Choć nie powiem, że poczynania Norwegów imponują i będę je śledzić z niekłamanym zainteresowaniem.

Źródło: Electrek.co, Reddit.com

Zobacz też:
Auta elektryczne wcale nie są ekologiczne
Paryska walka ze smogiem
Lexus GS 450h – test hybrydy premium