Recepta na oszczędne auto

Wybacz, czytelniku, wątpliwą jakość poniższego wpisu, ale zwyczajnie odczułem potrzebę naskrobania dwóch zdań na temat mojej niedawnej „przygody”. Otóż wracałem onegdaj z długiego weekendu, i jak to po tego typu wczasach, ruch na drodze był odczuwalnie zwiększony. Chcąc tego lub też nie, skazany zostałem na powolną tułaczkę w kolumnie aut z Mazur do samej Warszawy.

Wpis przeczytasz w ok. 1 minutę

Warto w tym momencie nadmienić iż sporo przyjemności sprawia mi jazda ekonomiczna, tzw. ecodriving. Nawet podczas dynamicznej jazdy staram się, kiedy to tylko możliwe, dbać o możliwie jak najbardziej rozsądne zużycie paliwa. Ostatnimi czasy sporo podróżuje wytworami koncernu Toyoty – tym razem miałem do dyspozycji Aurisa w dieslu o pojemności jedynie 1.4 litra. Już wcześniej wiedziałem, do czego zdolny jest ten samochód w kwestii spalania – nie ważne, jak ciężka jest Twoja noga, nie ma opcji byś uzyskał z tym silnikiem spalanie większe niż 9 litrów na setkę, nawet przy baaardzo sprawnym podróżowaniu lewym pasem po autostradzie.

Jakież było moje zdziwienie gdy przez pierwsze kilkadziesiąt kilometrów Auris w nadwoziu kombi potrzebował według komputera pokładowego średnio jedynie 3,4 litra na setkę! Nawet biorąc pod uwagę niewielkie przekłamania ww. oprzyrządowania byłem bardzo miło zaskoczony uzyskanym wynikiem i chyba po raz pierwszy udało mi się osiągnąć podczas faktycznego, prawdziwego ruchu spalanie porównywalne z katalogowym (w tym przypadku 3,7l.)

Zapoznaj się z moim testem Toyoty Auris

W uzyskaniu takiego rezultatu z pewnością pomagał spokojny, leniwy wręcz ruch na trasie, brak możliwości wyprzedzania i moje precyzyjnie, chirurgiczne wręcz operowanie pedałem gazu. Z drugiej jednak strony w ten sposób jeździ dobra połowa kierowców na polskich drogach – z prędkościami w okolicach maksymalnie 100km/h i bez zbędnego wysilania jednostki napędowej. To właśnie w tego typu sytuacjach silnik wysokoprężny Aurisa pokazuje prawdziwie ekonomiczną naturę. Szkoda, iż tego samego nie można powiedzieć o jednostkach benzynowych, a już w szczególności sprzężonych z automatyczną skrzynią bezstopniową.

Konkluzja zatem jest taka – chcesz naprawdę oszczędne auto? Załatw sobie Aurisa w dieslu!

<- Poprzedni wpis: Ford Mondeo (test)

Następny wpis: Lexus IS (test) ->

Obczaj też to na Autventure:
Toyota RAV4 Hybrid – wszechstronna krówka (test)
Karnij się jednym z najszybszych aut świata! (poradnik)
Off-Road & Truck Test – relacja