Toyota RAV4 Hybrid – wszechstronna krówka

Na hybrydową Toyotę RAV4 przyszło nam czekać ponad 20 lat. Eco-ofensywa japońskiego producenta dotknęła w końcu segmentu kompaktowych SUV obiecując niskie spalanie w połączeniu z dynamiczną naturą i ponadprzeciętną przestronnością. Śpiewki marketingowe odłóżmy jednak na bok. Jak jest w rzeczywistości? Zapraszam na test!

Test przeczytasz w ok. 7 minut.

To interesujące, jak w perspektywie dwóch dziesięcioleci „rawka” urosła z kompaktowego maluszka na dużych kołach do pełnoprawnego SUV-a. Obecna generacja w teorii bowiem jest przedstawicielem segmentu Crossover Sport Utility Vehicles, cena i gabaryty omawianej Toyoty zdają się jednak wybiegać zdecydowanie ponad zbiór podwyższonych maleństw pokroju Qashqaia czy SX4. Bliżej jej do Kugi bądź Tiguana, pełnoprawnych w moim mniemaniu SUV-ów.

Przód i bok nowej Toyoty RAV4 hybrid

Z liftingiem jej do twarzy

Czwarta odsłona RAV4 gości na europejskich rynkach od 2013 roku stanowiąc trzon oferty japońskiego koncernu w tak popularnym ostatnimi czasy segmencie aut charakteryzujących się zwiększonym prześwitem i tym samym wyższą ceną zakupu. Jedne autka z tej gamy można uznać za nieprzeciętnie ładne – np. Mazda CX-5 czy Infiniti QX30. Toyotę kategoryzowałem dotychczas raczej na drugim końcu omawianej skali, tegoroczny lifting dodał jej jednak nieco więcej uroku. Postawmy sprawę jasno – przed odświeżeniem to kawał kloca był i niewiele się w tej materii zmieniło. Mam wrażenie, iż bryła wozu nabrała teraz trochę więcej smukłości i nowoczesnych kształtów, na co usilnie zapracowało kilka zupełnie nowych elementów.

Przednie światła, mój drogi czytelniku, to teraz Bi-LED-y. Podobać może się wąski pas łączący zgrabnie oba reflektory i wkomponowane weń niebieskie logo Toyoty. Inne są tylne światła, także w technologii LED oraz zupełnie nowy wzór 18-calowych felg. Swoją drogą – te koła są doprawdy cudownie atrakcyjne dla oka, a już w szczególności wespół z równie bajecznym, brązowym lakierem! Ktoś naprawdę gustownie dobrał wszystkie opcjonalne dodatki do prezentowanego modelu, przeglądając bowiem katalog trudno było mi doszukać się jakichkolwiek elementów, które z marszu bym zmienił.

Efektem liftingu RAV4 stała się modyfikacja mojego prywatnego rankingu najbardziej „czołgowatych” SUV-ów. Pierwsze miejsce niezmiennie zajmuje w nim najnowsze Audi Q7, drugie natomiast BMW X6 mk1. Toyota przed liftem znajdowała się na podium, teraz jednak ustąpiła trzecie miejsce Mercedesowi GLE. Można więc śmiało powiedzieć, że japońscy styliści stanęli na wysokości zadania :)

Wnętrze Toyoty RAV4 Hybrid

Plastik fantastik

Zasiadając do wnętrza RAV4 pierwsze, na co zwracasz uwagę, to niebagatelna przestrzeń. Wszędzie, gdzie okiem sięgnąć, miejsca jest więcej jak pod dostatkiem. W drugim rzędzie cieszy niemalże płaska podłoga, a kanapa umożliwia regulację oparcia tak ważną przy wszelkich pozamiejskich wojażach.

Wnętrze sprawia wrażenie bardzo solidnego i obszernego, lecz kilka jego detali totalnie mi nie „podchodzi”. Toyota mogłaby zrezygnować w końcu z tego staroświeckiego lewarka automatu obudowanego wyjątkowo tandetnym, lakierowanym plastikiem. Wygląda to mało atrakcyjnie i zwyczajnie nie przystoi w aucie za te pieniądze. Umieszczenie pod półką z klimatyzacją przycisków od podgrzewania foteli i ustawień skrzyni to kolejny z mocno chybionych zamysłów stylistycznych. Dobrze, że obsługa reszty przyrządów wydaje się całkiem sensowna.

Dyskusyjna jest również sama linia deski rozdzielczej, a materiały miejscami wołają o pomstę do nieba. Zmiany podyktowane liftingiem można uznać jedynie za kosmetyczne – zmodyfikowano bowiem zegary, poprawie jakościowej uległy niektóre z plastików. Odświeżono tylko pojedyncze detale wnętrza – w środku zatem to wciąż stara, brzydka RAV4. Trochę jak nieświeży hamburger – niby zjadliwy, ale tyłka nie urywa.

Widok z kamery cofania w Toyocie RAV4

7-calowy system multimedialny o nazwie Toyota Touch 2 znam z wielu innych modeli koncernu. To całkiem prosty w obsłudze pakiet, do którego trudno mieć większe zastrzeżenia. Kamera cofania elegancko pokazuje dalszy tor jazdy w zależności od kąta skrętu kierownicy. Szkoda tylko, że jakość obrazu w Toyotach zaczęła pozostawiać nieco do życzenia względem niemieckich rywali. Mimo wszystko plusik dla „rawki”, bo gadżet ten, bardzo przydatny każdemu kierowcy, dostępny jest niemal w standardzie.

Zobacz też: Seat Leon FR 2.0 TDI – kompakt z temperamentem

W bagażniku umieszczono ciekawie zamontowaną, fikuśną siateczkę, kilka haczyków, a dostęp do przestrzeni bagażowej jest naprawdę dobry.  Odnoszę wrażenie, że z RAV4 bardzo zadowolone byłyby wszystkie mamy trudzące się codziennym odwożeniem dzieci do szkoły i niekończącym robieniem zakupów. Jedyne, co naprawdę mnie irytowało, to szybkość automatycznego otwierania bagażnika. Chyba w żadnym aucie nie spotkałem się z równie ślamazarnymi siłownikami klapy!

Bagażnik w hybrydowej Toyocie RAV4

Wyobraź sobie taką akcję – parking pod supermarketem, Twoja osoba dzierżąca po cztery ciężkie siaty w każdej ręce i ten durny bagażnik łaskawie otwierający sie przez długaśne 10 sekund (zmierzone ze stoperem w ręce!). Lexus GS 450h miał identyczny problem. Podsumowując – klapa po całości!

Najmocniejsza odmiana RAV4 wizualnie nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród innych hybrydowych modeli marki. Mamy więc charakterystyczny dla „zielonych” autek Toyoty wskaźnik obciążenia układu napędowego zamiast obrotomierza, bajerancką wizualizację przepływu energii na ekranie deski rozdzielczej oraz… bezstopniową przekładnię automatyczną. Jedni ją lubią, inni nienawidzą, ja jestem natomiast gdzieś pośrodku tej skali. Muczy niczym krowa (nazwa testu jest zatem nieprzypadkowa), ale to dobry wybór dla kierowców o spokojnym temperamencie, tak preferowanym ze względu na ekonomiczno-ekologiczny charakter omawianego auta.

Następna strona ->

  • Kamil Radlak

    Toyota zawsze kojarzyła mi się z niezawodnością. Ciekawi mnie jednak jak wygląda serwisowanie takiej hybrydy.

    • Wbrew pozorom z używanymi hybrydami jest naprawdę niewiele problemów, serwisowanie ogranicza się zatem najczęściej do standardowej wymiany oleju i filtrów.

  • To prawda, Toyota to świetne auto. A hybryda prezentuje się na prawdę bardzo ciekawie. Ciekawa jestem tego samochodu.