Toyota RAV4 Hybrid – wszechstronna krówka

Serce – nope. Rozum – owszem

Podsumowanie RAV4 to w moich oczach trudne zadanie, SUV Toyoty bowiem zupełnie mi nie „podchodzi”. Jest za duży, zbyt miękki i mało dynamiczny. W tej cenie zdecydowałbym się na równie rodzinne, a zdecydowanie ładniejsze kombi pokroju Mazdy 6 bądź Forda Mondeo. RAV4 ma jednak wiele atutów, które przemawiają do szerokiego grona konsumentów – „tośka” bowiem sprzedaje się naprawdę dobrze. Jednego nie sposób również RAV4 odmówić – to bardzo solidny kawał wozu. Mamy kilka takich w firmie i każda jedna bezawaryjnie zrobiła obecnie po około 100 tysięcy kilometrów. Na miękko, bez choćby zająknięcia. A służby lekkiej nie mają. Potwierdzają to również testy niezawodności, w których RAV4 wypada nieprzyzwoicie wręcz dobrze, co przekłada się na niską utratę wartości względem kolejnych lat.

Widok z boku na Toyotę RAV4

Jest więc co najmniej kilka argumentów, z powodu których naprawdę mógłbym polecić ten samochód. Niekoniecznie w napędzie hybrydowym, gdyż oferowany jest jedynie z automatyczną skrzynią. Jeśli masz awersję do przekładni bezstopniowych, warto zainteresować się zdecydowanie tańszym w zakupie dwulitrowym dieslem w manualu. Koniecznie na prezentowanych wyżej felgach. Choć dostępne dopiero od wersji Style, warte są każdych pieniędzy!

RAV4 nie próbuje udawać jakiegoś pseudo uterenowionego kompakta. To pełnoprawne, wielozadaniowe SUV, które zadowoli zarówno dużą rodzinę co i spokojnego duchem kierowcę ceniącego wygodę i przestrzeń w kabinie. Serce zdecydowanie mówi nie, rozsądek natomiast wskazuje na RAV4 jako wyjątkowo racjonalny wybór zakupowy.

Strony: 1, 2