Poznałem tegoroczne Car of the Year – Volvo XC40 T5 AWD

Zunifikowany w gamie Volvo system multimedialny Sensus robi dobre pierwsze wrażenie, imponując wielkością i jakością obrazu dotykowego wyświetlacza czy sposobnościami personalizacji. Na nic jednak jego nowoczesny wygląd, wodotryski graficzne czy wysoka rozdzielczość ekranu, gdy podczas jazdy kierowcę ogarnia irytacja z powodu licznych kliknięć i przesunięć koniecznych do aktywacji poszczególnych funkcji. Na dodatek nawet najprostsza czynność zmiany temperatury klimatyzacji wymaga oderwania wzroku od drogi.

Co gorsze, kuleje też dźwignia przełącznik skrzyni biegów. W celu zmiany trybu przekładni wymaga dwukrotnego „kliknięcia” w odpowiednią ze stron. Szybko wykonywane nią komendy powodują zgubienie drugiego „kliku” i włączenie trybu neutralnego zamiast np. wstecznego, co potrafi wybitnie podnieść ciśnienie wybijając kierowcę z rytmu. Zupełnie nie rozumiem rezygnacji z przyjemnie działającej dźwigni dostępnej w bratnim XC60.

9-calowy ekran dotykowy w zestawieniu z elektronicznym wyświetlaczem zastępującym tradycyjne zegary tworzą we wnętrzu otoczkę high-tech. Do wirtualnych wskaźników za kierownicą przyzwyczajamy się błyskawicznie, choć zdają się odrobinę odbiegać jakością obrazu czy stopniem personalizacji w porównaniu do rozwiązań stosowanych np. w Mercedesie. Obsługa wielofunkcyjnej kierownicy jest nieco zawiła, lecz poszczególne funkcje auta dostępne są również za pośrednictwem sterowania głosowego, a sam wieniec przyjemnie leży w dłoni.

Panoramiczny, przeszklony dach jako element wyposażenia opcjonalnego w Volvo XC40

Let’s talk about money!

Konkurent BMW X1/X2 i Mercedesa GLA startuje z ceną 129 200 złotych za egzemplarz z 150-konnym silnikiem benzynowym. Wersja wyposażenia Momentum z topowym motorem T5 to wydatek minimum 187 400 złotych. Prezentowany egzemplarz załadowano opcjonalnymi dodatkami za kolejne ~50 tysięcy – m.in. panoramicznym oknem dachowym (6 110 zł),  elektrycznie regulowanymi fotelami (4 280 zł) i otwieraną klapą bagażnika (2 230 zł), kamerą cofania (2 100 zł, bardzo przydatna przez wzgląd na kolosalnie szerokie słupki C tworzące martwe pola za autem), nawigacją Sensus (5 410 zł), skórzanym obiciem foteli (5 540 zł) czy systemem nagłośnienia Harman Kardon (4 320 zł). Spośród wielu dodatkowych elementów wyposażenia XC40 serdecznie polecam właśnie ten opcjonalny zestaw nagłośnienia. Choć już standardowo montowane w Volvo systemy nagłaśniające oferują ponadprzeciętną jakość emisji, atrakcyjnie wyceniony set marki Harman Kardon gra wyśmienicie czysto i w wyraźnie przestrzenny sposób rozprowadza dźwięk po kabinie. Miód na każde uszy, nie tylko melomanów!

235 tysięcy za XC40 to pikuś. W cenniku spokojnie znalazłoby się dodatkowych bajerów na kolejne 50 patyków, gdyż kompaktowy crossover Volvo może ponad powyższe zostać wzbogacony o np. półautonomiczny system Pilot Assist II (7 070 zł), aktywne reflektory LED (2 530 zł), adaptacyjne zawieszenie FOUR-C (3 880 zł), ogrzewanie parkingowe (5 410 zł) i inne cuda współczesnej inżynierii motoryzacyjnej. Dodatki wycenione zostały adekwatnie do niezaprzeczalnej przynależności marki do segmentu Premium – czyli dosyć słono. Z drugiej strony medalu wiele opcjonalnych elementów wyposażenia dostępnych jest w atrakcyjnych pakietach pozwalających nieco uszczuplić końcową cenę swej wymarzonej konfiguracji, a zestawiając ceny XC40 z konkurencją określenie „drogi” nabiera trywialnego znaczenia. W gronie identycznie doposażonych kompaktowych crossoverów segmentu Premium z silnikami benzynowymi oscylującymi w okolicach 190 koni mechanicznych najdroższe będzie przednionapędowe (!) BMW X2 sDrive 20i – 228 tysięcy złotych. Za Volvo XC40 T4 AWD przyszłoby zapłacić 8 tysięcy mniej, a za najstarszego konstrukcyjnie Mercedesa GLA 220 4MATIC aż 28 tysięcy złotych mniej.

Onegdaj skrobnąłem obszerny test bezpośredniego konkurenta Volvo XC40: 211-konnego Mercedesa GLA 250 4MATIC. Przejrzysz go tutaj – klik!

Okazjonalne akcenty wykończeniowe nadają wnętrzu więcej smaku

130 tysięcy w podstawie za kompaktowego crossovera to kwota niemała. W standardzie XC40 będzie jednakże w stanie informować o ograniczeniach prędkości , wspomóc utrzymanie wozu w pasie ruchu, awaryjnie zahamować przed przeszkodą bądź nawet ją ominąć, jeżeli będzie trzeba. Pod względem bezpieczeństwa gra w swoim segmencie pierwsze skrzypce. Podstawowa wersja oferuje także szpanersko-futurystyczne wnętrze wyróżniające się elektronicznymi wskaźnikami za kierownicą i  9-calowym tabletem wklejonym w deskę rozdzielczą. Do tego dochodzą przednie reflektory LED z charakterystycznym motywem młota Thora (notabene dyskusyjnej efektywności z powodu nierównomiernego oświetlania drogi), porządnie grające audio, 17-calowe alufelgi i zupełnie już standardowe dla tego segmentu elementy takie jak dwustrefowa klimatyzacja, czujnik deszczu czy tempomat. 10 tysięcy droższa od „podstawy” wersja Momentum jest już naprawdę fajnie wyposażona.

Być może interesującym dla Ciebie rozwiązaniem finansowym okaże się Care by Volvo, czyli forma abonamentu na użytkowanie auta zawierająca w comiesięcznej racie (od 2 399 zł netto) m.in. pełen pakiet ubezpieczeń, pakiet serwisowy czy sposobność wymiany samochodu na nowy po 24 miesiącach. Kolejną mocną stroną XC40 jest platforma Volvo on Call. To aplikacja umożliwiająca sterowanie niektórymi funkcjami samochodu. Pozwala m.in. na zdalne ustawienie temperatury klimatyzacji, lokalizację pojazdu czy automatyczne poinformowanie służb w razie nieszczęśliwego wypadku. Choć wymaga płatnej subskrypcji, nigdy nie wiesz, kiedy może okazać się niezastąpiona.

Volvo XC40 – godne miana Car of the Year?

Volvo XC40 po bliższym poznaniu przekonało mnie, że pomimo obecności chińskiego koła zapasowego w bagażniku, niemieckich teleskopów podnoszących maskę czy linii montażowej zlokalizowanej w Belgii jest to szalenie przemyślany i dopracowany pojazd z kilkoma tylko pomniejszymi wadami. W niewielkim opakowaniu łączy wszystkie charakterystyczne cechy większych modeli marki – bogaty zestaw systemów wspomagających, zaawansowane jednostki napędowe, dojrzałe odczucia zza kierownicy czy staranną dbałość o detale wykończenia wnętrza i karoserii.

Narzekania pod adresem dotykowego systemu multimedialnego czy ciosanej toporkiem stylistyki prezentowanego Volvo z pewnością nie pomagają w starciu np. z nowym, stylowo-życiowym BMW X2, autem pozbawionym wszystkich wytkniętych tu Szwedowi wad. Jednak mojego dobrego znajomego, notabene szczęśliwego użytkownika właśnie bawarskiej X2, po pokazaniu XC40 złapałem w głębokim zakłopotaniu zapytaniem o wyższość Volvo nad crossoverem BMW. Zdobycie jego sympatii przez kompaktowego Szweda postrzegam jako najlepszą rekomendację.

<- Poprzednia strona

Zobacz także:
Dlaczego warto kupić Volvo XC90?
Co Polacy najczęściej robią w samochodzie?
Nocna jazda bez celu