Weekly #2 – ciepłe zadki, zwijacz asfaltu i złomki z Pruszkowa

Ciepły tyłek synonimem luksusu? Tak sugerują Azjaci. W drugiej odsłonie Weekly przeczytasz także m.in. o nietypowych rzeźbach w Pruszkowie i interesującym pudełku z lat 80. wycenionym na aż 45 tysięcy zielonych.

Weekly #2 to kolejna porcja najciekawszych (moim skromnym zdaniem) nowinek ze świata motoryzacji. Miłej lektury!

Z nowościami zapoznasz się w ok. 3 minuty.

Unikatowe rzeźby ze złomu

Łącznie 50 artystów zebrało się w skromnym Pruszkowie pod Warszawą, by z metalowych części znalezionych na złomie tworzyć rzeźby przedstawiające ikony motoryzacji. Pomysł z pozoru wygląda na chybiony, ale zdjęcia poniżej mówią tutaj chyba same za siebie!

Efekty ich prac są wręcz zdumiewające. Dbałość o szczegóły stoi tutaj na najwyższym poziomie, dzięki czemu nawet design wnętrza został oddany z należytą dbałością o wierność z oryginałem. Każda z części wchodzącej w skład rzeźby została wcześniej odpowiednio odświeżona, by dzieła odpowiednio się prezentowały.

Wśród rzeźb wystawionych w podwarszawskiej miejscowości oglądać można m.in. starusieńkiego Fiata 500, Lamborghini Aventadora czy Maserati GranTurismo. Dzieła mają niebawem cieszyć oczy na imprezie Dubai Auto Show. Dorzucam skromną galerię dla ciekawskich. Ta dbałość o detale jest wprost rewelacyjna!

Fotki: CarScoops.com

Sieć wypożyczalni aut miejskich pomysłem na rozluźnienie centrum Warszawy

Warszaffka, biorąc przykład z wielu stolic Europy zachodniej, zapowiedziała wprowadzenie miejskiej sieci wypożyczalni samochodowych. Korzystanie z pojazdów ma odbywać się na zasadach podobnych do rowerów publicznych – wystarczy jedynie rejestracja w systemie i potwierdzenie posiadania uprawnień do kierowania autami kat. B. Władze zapewniają o niskiej cenie usługi (w kuluarach mówią o ok. złotówce za minutę użytkowania, z bajurą wliczoną już w koszt wynajmu) mając ambicję przekonania części Warszawiaków do przesiadki z własnego wozu na rzecz „carsharingu”.

Inicjatywa jest naprawdę słuszna, gdyż wypożyczalnie aut miejskich mogą zainteresować nie tylko lokalesów, ale także turystów. Opcja wycieczki krajoznawczej po najciekawszych miejscówkach Warszawy? No problemo! Trzeba przewieźć pralkę teściowej? Niech weźmie wóz z ulicy i sama sobie przewiezie ;) Można być pewnym, że wypożyczane auta z czasem osiągną tragiczny stan techniczny, bo nikt tzw. „rentali”, delikatnie rzecz ujmując, nie oszczędza. Bez względu na to, jakie pojazdy zaoferuje inwestor, z chęcią wypróbuję tę usługę w momencie jej uruchomienia!

Genesis + Amazon = <3

Rzadko zdarza się, bym był naprawdę zainteresowany nowinką technologiczną prezentowaną przez tego lub owego producenta. Większość wciskanych nam obecnie systemów wspomagających kierowcę czy np. komendy za pomocą gestów wydają mi się zwyczajnie zbędne. Ostatnie doniesienia o kolaboracji jednej z marek z Amazonem bardzo pozytywnie mnie zaskoczyły. Nie spodziewałem się, że będzie to akurat… Hyundai. Koreański producent zaczyna coraz odważniej poczynać sobie w segmencie aut luksusowych wprowadzając na rynek prestiżową markę Genesis. Jeżeli Azjaci dalej będą obierać drogę usianą równie świeżymi pomysłami to wróżę im same sukcesy.

amazon-alexa-genesis-komendy

Genesis wpadł na pomysł, by z perspektywy np. domowej kanapy możliwe było wydawanie autu prostych komend głosowych za pośrednictwem Amazon Echo (czyli stawianego w centralnej części salonu urządzonka, dzięki któremu można m.in. posłuchać muzyki, zamówić pizzę czy taksówkę bądź sprawdzić pogodę, wszystko głosowo). Wśród dostępnych opcji warto nadmienić m.in. zdalne uruchomienie auta i ustawienie docelowej temperatury wnętrza. Odmrażanie sobie zadka zimą do najprzyjemniejszych rzeczy nie należy, dlatego ja zatwierdzam ten gadżet w stu procentach!

Koncept Hyundaia skłonił mnie do rozmyślań – z otwartymi ramionami przyjąłbym bowiem tego typu rozwiązanie np. z poziomu smartfona. Być może względy bezpieczeństwa uniemożliwiły implementację zdalnego sterowania w de facto najprostszej dla użytkownika formie (no bo c’mon, kto korzysta z Amazon Echo). BMW kombinuje natomiast z interaktywnym kluczykiem. Flagowa limuzyna niemieckiego koncernu już teraz umożliwia podejrzenie stanu paliwa czy zdalne wyjechanie autem z garażu. Pewne jest jedno – nowe formy interakcji z samochodem mają szansę stać się w najbliższych latach jednym z najważniejszych trendów w motoryzacji.

Król sleeperów?

Na pierwszy rzut oka – małe, stare, kanciaste pudełeczko. W latach 80. reklamowany był jako tanie, ekonomiczne bździdełko do miasta. Napędzany 3-cylindrowymi jednostkami nie wzbudzał żadnych emocji na ulicy, choć gdzieniegdzie produkowano także wersję GTI z mocą 100 koni mechanicznych. Niezły „uliczny gokart” to musiał być, z perspektywy tamtych czasów.

sleeper

Z kołpakami na kołach, mocno wątpliwą urodą, cieniutką końcówką wydechu i prędkościomierzem wyskalowanym do 140 km/h nie robi wielkiego wrażenia. Tylko te ogromne kapcie z tyłu zdają się zupełnie tu nie pasować…

Ktoś wystawił powyższy egzemplarz na eBay w cenie aż 45 tysięcy zielonych. Za te pieniądze trudno jednak znaleźć pojazd skrywającą pod maską ponad 900-konną bestię! Nowe serduszko omawianego sleepera to bowiem aluminiowy small block 6.6 litra z dwiema turbinami, a w celu ujarzmienia całej tej mocy zdecydowano się skorzystać z hamulców pochodzących od ciężarówki Nissana. Nieźle, co?

Nadwozie zostało osadzone na specjalnej ramie rurowej, gdyż oryginalny dół z pewnością złożyłby się w harmonijkę już po pierwszym starcie. Najlepsze z tego wszystkiego, że wóz jest całkowicie dopuszczony do ruchu ulicznego. Genialnie byłoby wsysać dosłownie wszystko spod świateł takim mizernym kanciakiem!