Zestawienie najbrzydszych aut świata

6. Renault Twingo

Przód Renault Twingo MK1

Możesz mi wierzyć, lub też nie, ale dokładnie tak samo jak to Twingo wytrzeszczam oczy mijając na drodze Multiplę czy Smarta. Szersze niż dłuższe, z wybitnie nudnym wnętrzem i kółkami wielkości tych od wózka sklepowego świetnie nadaje się jednak do śmigania po mieście.

Naszła mnie myśl, że wyśmiewanie brzydoty typowo budżetowych autek w stylu Twingo czy Multipli jest mimo wszystko trochę nie na miejscu. To jak oczekiwanie wybitnych walorów smakowych od taniego, koncernowego piwerka. Sikacza, którego jedynym zadaniem jest solidnie i po taniości Cię sponiewierać.

Od budżetowych wózków przede wszystkim oczekuje się solidności. Atrakcyjne kształty nadwozia to tylko dodatkowy, mniej istotny atut. Tego samego nie można powiedzieć o samochodach z segmentu Premium…

7. BMW seria 6 (E63)

Zaparkowane BMW serii 6 E63

Wozy tego typu rządzą się zgoła innymi prawami. Wraz z nieprzeciętną dynamiką i komfortem jazdy musi iść również w parze odpowiednia prezencja. Auto powinno nie tylko jasno i klarownie informować sąsiadów, jak dużo wydałeś na wymarzone 4 kółka, ale i przyciągać spojrzenia, zwracać uwagę wszystkich wokół. Dobrze, jeżeli robi to w sposób pozytywny, czego nie można powiedzieć o tym wyjątkowo brzydkim BMW serii 6. Jego przód przypomina spłaszczonego wieloryba, a klapa bagażnika w formie obfitego garba dopełnia mizerii tak eleganckiego przecież z definicji coupe.

Zawsze zastanawiało mnie, w jaki sposób ten czy inny brzydal trafił w ogóle do seryjnej produkcji. Rynek samochodowy to wszak wielkie pieniądze, a więc i całe sztaby analityków mające wpływ na każdy aspekt dzisiejszej motoryzacji, także jej stronę wizualną.

8. BMW Z3 Coupe

BMW Z3 Coupe na amerykanskiej stacji benzynowej

„Czepiasz się tych BMW, Maciejże” – rzeknie ten czy drugi. Wcale nie! Praktycznie każdy model z serii E6X wygląda paskudnie, podobnie z pierwszą serią 1, X6, X3, E36 Compact… Mógłbym tak długo :)

Zaprezentowanemu powyżej Z3 Coupe należało się jednak honorowe miejsce w tym zestawieniu. Czuję, że ten model albo się kocha, albo nienawidzi. Nienawidzi zmierzając w jego stronę (chyba, że z zamkniętymi oczami), zaczyna kochać natomiast po zajęciu miejsca za fajerą i uruchomieniu silnika…

9. Fiat Doblo

Bok Fiata Doblo Mk1

Calutki segment wozidełek dostawczych planowałem zostawić w spokoju, bo nad wołami roboczymi to wszak aż głupio się pastwić. One mają jeździć, nie wyglądać. Jednak Doblo odpuścić nie mogłem, bo ilekroć mijam je na ulicy, ogarnia mnie zniesmaczenie. Absolutny brak proporcji, zupełnie inne osadzenie każdego z bocznych okien i ten okropny, paskudny przód – przypadkiem jest, że to już drugi Fiat w zestawieniu? Jako projektant tego wozu nie mógłbym teraz bez poczucia obrzydzenia patrzeć na swoją facjatę w lustrze. Nie wyobrażam też sobie, by ten koleś po skończonej pracy odszedł od deski kreślarskiej z myślą „odwaliłem kawał dobrej roboty!”.

10. Honker Cargo

Polski samochód dostawczy Pasagon

Czasy świetności polskiego przemysłu samochodowego mamy już dawno za sobą. W przekonaniach wielu Polaków duże Fiaty, Syrenki czy Nysy jawią się jako naprawdę udane automobile. Szkoda tylko, że jakoś reszta świata ma odmienne na ten temat zdanie. Kojarzysz do niedawna jeszcze produkowane dostawczaki marki Lublin? Rzadko już widujemy je w ruchu, bo wszystkie dawno pogniły albo rozpadły się na kawałki. Wyglądały one jeszcze jak Cię mogę, ale kolejna ich wydumka w postaci przedstawionego wyżej Honkera to jakieś totalne nieporozumienie! Chodzą pogłoski, że projektant kreśląc przód wozu inspirował się siedzącym w roku pomieszczenia pająkiem ptasznikiem.

Co ciekawe, wóz ten wciąż znajduje się w ofercie. Wygrzebałem nawet wyniki sprzedaży z 2012 roku, gdzie od stycznia do sierpnia producentowi udało się opylić całe 23 egzemplarze Honkera, w tym aż jedną sztukę klientowi indywidualnemu. Prawdziwa definicja sukcesu!

Jakie auta Twoim zdaniem pominąłem? Daj znać w komentarzu!

<- Poprzednia strona